niedziela, 6 maja 2012

Peccatum - 4 - Był dla niego źródłem radości, szczęścia, spełnienia, troski i zwątpienia

Od razu po wejściu Tom zamknął drzwi na klucz, podszedł do Billa i przytulił go do siebie, kładąc mu ręce na pośladkach. 
Czarnowłosy uśmiechnął się lekko, pozwalając się objąć. Brakowało mu brata przez te kilka dni.
- Wiesz, że nie możemy tu siedzieć zbyt długo?  
- Jesteś pewien? - Zacząć całować go po szyi przyciskając go bliżej siebie. 
Bill przymknął oczy.
- Obawiam się, że Jost nie będzie zbyt zadowolony, jeśli będzie musiał na nas czekać - mruknął.  
- Sugerujesz zatem, że powinniśmy się pospieszyć? - Tom uśmiechnął się ciepło wkładając rękę za pasek od spodni i dotykając gorącą dłonią nagi pośladek brata
Bill zaśmiał się cicho.
- Sugerowałem, żebyśmy zrobili to później, ale skoro tak stawiasz sprawę... - Odpiął sprawnie pasek jego spodni.  
Tom ścisnął jego pośladek, po czym zdjął mu koszulkę, od razu też samemu się jej pozbywając. Popchnął go w stronę łóżka, przewracając na nie.
Nie dostrzegł grymasu bólu, który pojawił się na twarzy Billa, ponieważ schylił głowę do jego sutka i zassał się na nim. 
Czarnowłosy jęknął cicho i wplótł palce w jego włosy. Teraz musiał być bardziej cichy niż zwykle. Wolałby, żeby David nie wiedział, co się tu dzieje.
Tom zamruczał, czując dotyk na warkoczykach. Miał swój czuły punkt na karku, a Billowi często udawało się w niego trafić. Schodził pocałunkami w dół jego brzucha zatrzymując się przed linią spodni.
- Zdejmij.
Bill przewrócił ich tak, że teraz to on był na górze i rozpiął do końca spodnie Toma, siadając mu na biodrach. 
Tom westchnął mocno, zaskoczony. O tak, uwielbiał gdy Bill wychodził z inicjatywą
- Och, Kocie...  
- Cicho. - Pocałował go mocno, nie pozwalając mu nic mówić i wsunął dłoń pod jego bokserki. Ścisnął nią jego męskość. 
- Mmmm - Tom odwzajemnił pocałunek, ale uścisk na czułym miejscu sprawił że wierzgnął biodrami. Wpił się mocniej w usta Billa, głaszcząc jego plecy.
Ściągnął z niego spodnie i bokserki, pobudzając go jeszcze chwilę dłonią. Nie mieli czasu na zabawę. Później pozbył się swoich ubrań.
- Dobre tempo, Billy, dobre tempo. - Oczy Toma błyszczały radośnie, kiedy widział brata w jego żywiole, a jego ręce błądziły po ciele kochanka.
- Lubrykant, Tom. I prezerwatywa. - Nie miał pojęcia gdzie jego brat chowa takie rzeczy, a tym razem musieli ich użyć. Później nie będzie czasu na mycie.
Tom sięgnął pod poduszkę i wyciągnął lubrykant, a z szuflady nocnej szafki prezerwatywę.
- Uwielbiam gdy jesteś taki, wiesz? 
- Tak, a teraz bądź już cicho. - Pocałował go znowu mocno, zakładając prezerwatywę na jego członek i polewając go obficie lubrykantem. Potem nasunął się na niego, krzywiąc się lekko.
Tom był maksymalnie zaskoczony. Cała ta sytuacja podnieciła go do granic możliwości. I ten ton głosu Billa... nie często mógł go usłyszeć. Poza tym pozycja na jeźdźca też nie była w codziennym użyciu. Tom był wniebowzięty, aczkolwiek podskórnie wyczuwał że coś tu się nie zgadza, jednak zignorował to, by cieszyć się widokiem zarumienionego brata nabijającego się na jego penisa.
Bill zaczął się unosić i opadać, podpierając się dłońmi na torsie kochanka. Starał się, żeby jego ruchy były szybkie, choć na początku sprawiało mu to nieco trudności. Zaczął kąsać szyję Toma.
Tom, czując jak wokół jego członka zaciska się ciasny tyłek Billa odchylił głowę do tyłu. Jego oddech przyspieszył i stał się bardziej płytki, ale zgodnie z wolą brata nie powiedział ani słowa.
- Teraz dojdź dla mnie, Tom - mruknął mu do ucha i nabił się na niego do końca, zaciskając mięśnie. 
- Billy - jęknął Tom - o kurwa, Billy, jesteś obłędny! - Czując że jego penis całkowicie wypełnia dziurkę brata, podniósł biodra do góry i doszedł z głośnym jękiem, który momentalnie został stłumiony przez pocałunek.
Bill doszedł razem z nim, oddychając szybko i chowając swoją twarz w szyi brata, dopóki się nie uspokoił. 
Tom objął mocno kochanka i przybliżył usta do jego ucha
- Kocham cię, Bill. Nigdy o tym nie zapominaj. - Następnie odnalazł jego usta i złożył na nich delikatny, przepełniony czułością pocałunek. 
- Ja ciebie też, Tommy. Ja ciebie też. - Zszedł z niego i wstał z łóżka. - Jak już się ubierzesz, powiedz Jostowi, że zaraz zejdę. Muszę poprawić makijaż. - Wszedł do łazienki.

Tom zdjął i związał prezerwatywę, po czym ubrał się i wyszedł z pokoju. Miał dziwne wrażenie jakby ten seks miał odwrócić jego uwagę od dziwnego stanu Billa, ale nie zamierzał wnikać.
- To co, od czego zaczynamy dzisiaj? - rzucił do Josta.
- Długo wam zeszło. - David spojrzał na niego dziwnie. - Mam nadzieję, że się nie pokłóciliście. Gdzie Bill? 
- Nie, nie pokłóciliśmy się. Bill się szykuje. Poza tym nie odpowiedziałeś na moje pytanie. - Tom rozsiadł się wygodnie w fotelu 
- Dzisiaj tylko wywiad z waszą dwójką. Prawdopodobnie Bill coś zaśpiewa. 
- Okay. Bill nie powinien mieć nic przeciwko. A do jakiego czasopisma ten wywiad? Czy też do jakiej telewizji? 
- Telewizja. Idź popędź brata, bo się spóźnimy.
- Nie trzeba, już jestem. Możemy jechać. - Bill wszedł do salonu. 
Bliźniacy wraz z Jostem udali się do studio telewizyjnego. Dziennikarka usadziła ich na tak ciasnej dwuosobowej kanapie, że Tom by mu było wygodnie musiał położyć rękę na jej zagłówku. Akurat w taki sposób, że opuszki jego palców znajdowały się milimetry od szyi brata. Bill też kręcił się niespokojnie, czując przez ubranie bliskość ciała Toma, a świadomość tego gdzie znajdowała się jego ręka nie wpływała pozytywnie na jego stan psychiczny.
W końcu westchnął cicho i spojrzał na kobietę, czekając na pytania. Był już zresztą przygotowany na to, że jak zawsze to on będzie na nie odpowiadał. Ale nie przeszkadzało mu to.
- Przygotowani do wywiadu? - Dziennikarka uśmiechnęła się uroczo, w duchu zacierając ręce z uciechy. Już dawno chciała dopaść braci Kaulitzów i porządnie ich wymaglować.
Bill uśmiechnął się uroczo, jak zawsze przez kamerami.
- Oczywiście. Zawsze i wszędzie. 
Tom uśmiechnął się pod nosem, chowając usta w chustce zawiązanej na szyi. Zawsze i wszędzie to Bill był chętny na coś innego, ale niech tam...
Dziennikarka wymieniła półgłosem kilka uwag z oświetleniowcem i kamerzystą.
- Okay, nagrywamy za 60 sekund. Materiał nie jest puszczany na żywo, więc nie musicie się przejmować. Gotowi?
Uśmiechnęła się do kamery i zaczęła:
- Witam wszystkich bardzo serdecznie! Moimi dzisiejszymi gośćmi są Bill i Tom Kaulitz. - Zwróciła twarz w ich stronę.
- Jesteście już po wielkiej trasie koncertowej. Jak emocje? 
- Cóż, mamy mnóstwo pracy i wciąż ćwiczymy, bo chcemy wydać kolejną płytę. Czasami bywa męcząco, ale wtedy bierzemy sobie krótki urlop, jak teraz i zbieramy siły. Nie chcemy zawieść naszych fanów.
- Wydaje mi się, że raczej chodzi o fanki... Macie spore powodzenie u kobiet, prawda? - rzuciła szybkie spojrzenie na Toma, po czym wbiła oczekujący wzrok w Billa.
Czarnowłosy zaśmiał się cicho.
- Myślę, że o tym powinnaś porozmawiać z Tomem. On lubi zacieśniać więzy z fanami również w hotelach. 
- Och, stosunek Toma do fanek jest dość powszechnie znany. - Uśmiechnęła się w kierunku chłopaka. Tom mrugnął do niej.
- No cóż, na świecie jest tyle świetnych kobiet. Zakochanie na jedną czy dwie noce jest absolutnie możliwe, proszę mi wierzyć - jego uśmiech nie objął oczu. Tak bardzo pragną objąć Billa, który siedział tak  blisko, to było tak drażniące!
Kobieta spojrzała na Billa.
- Nie było nigdy żadnych zdjęć ani pogłosek na temat twoich dziewcząt Bill. Nie czujesz się samotny? 
Bill westchnął teatralnie.
- Pod tym względem znacząco się różnimy. Ja chcę znaleźć kobietę, z którą będą i w której się zakocham. Oczywiście, że czasem czuję się samotny. Ale wtedy mam Tommy'ego. - Poklepał brata po udzie.
Tom poczuł dreszcz i napływ krwi w okolicach krocza. Zajebie Billa za to, jak tylko znajdą się sami. Na szczęście jego długa, luźna koszulka nie pozwoliła nikomu domyślić się co się z nim dzieje.
- Tommy'ego? Chcesz powiedzieć, że brat wystarcza ci we WSZYSTKICH aspektach życie? - kobieta położyła szczególny nacisk na słowie 'wszystkich'. Oparła się wygodnie w fotelu. Była niesamowicie ciekawa reakcji chłopaka.
Czarnowłosy zaśmiał się, nie dając nic po sobie poznać.
- Niestety, to by było zbyt wygodne. Co najwyżej możemy sobie pograć w szachy, prawda, Tommy? 
Tom rzucił mu szybkie spojrzenie i dopowiedział śmiejąc się:
- Bill jest bardzo nieśmiały w stosunku do kobiet. Sam się o niego martwię, ale cóż... nie wie co traci.
- A może po prostu nie tęsknisz za towarzystwem kobiet, jak to jest Billy? 
- Kto by nie tęsknił? - Uśmiechnął się, rozbawiony. Widać, że prezenterka była dość mocnym przeciwnikiem, ale Bill nie zamierzał pozwolić jej wygrać. Nie mógł. - Niestety, Tom ma rację. Kobiety mnie onieśmielają. Ale wiesz, obawiam się, że ktoś skradł już moje serce.
- Naprawdę? To ciekawa wiadomość! Czy to uczucie jest odwzajemnione? 
Bill westchnął ciężko i tym razem nie było to udawane.
- Chciałbym, żeby było. - Ale nie wiedział czy jest. Tak naprawdę miał coraz więcej wątpliwości. I choć wiedział, że Tom go kocha, nie był pewien czy tak, jak on jego.
Zamyślony Tom wystukiwał rytm na nodze, próbując w jakkolwiek sposób ulżyć swojemu sztywnemu penisowi, ale nie mógł. Tylko dlatego nie zwrócił uwagi na to co mówił brat.
- Kim jest ta osoba? Czy jest szansa, że jakiemuś upartemu paparazzi uda się zrobić Wam zdjęcie? 
- Nie liczyłbym na to. Wbrew temu, że jesteśmy sławni, cenię sobie prywatność w takich kwestiach. Dlatego nie zaspokoję ciekawości fanów.
- Ale chyba rozumiesz, że takie wyznanie wzbudzi spore emocje? No ale dobrze, rozumiem, że więcej z ciebie nie wyciągnę. Powiedz Bill, lubisz tatuaże, prawda?
- To chyba wszyscy wiedzą. - Uśmiechnął się, z ulgą porzucając ten temat. - Jestem ich wielkim fanem. 
- Zrobiłeś sobie ostatnio coś nowego? 
- Może nie powinienem się przyznawać, ale skoro i tak zacząłem poprzedni temat. - Podciągnął koszulkę i odsłonił nowy tatuaż na biodrze.
- "Für immer dein"? Nie za wcześnie na taką deklarację? "Na zawsze Twój" brzmi dość poważnie... Bill, opowiedz nam o osobie z myślą, o której wytatuowałeś ten napis.
Bill zaśmiał się cicho.
- Nie jest za wcześnie. I obawiam się, że nie mogę nic powiedzieć. Jak mówiłem, cenię sobie prywatność w tej kwestii. 
Tymczasem napięcie z Toma nieco zeszło i uśmiechnął się w stronę brata
- Billy, wszyscy są na pewno mega ciekawi jaka osoba zawróciła ci w głowie. Myślę, że jak opowiesz o niej kilka słów nic się nie stanie - podjudzał go, doskonale wiedząc że to on był adresatem tatuażu.
- To może ty opowiedz jakie było twoje pierwsze wrażenie po spotkaniu z nią? - Bill posłał mu uroczy uśmiech. - Twoja opinia z pewnością będzie bardziej obiektywna od mojej.
Prezenterka spojrzała bystro na Toma.
- Poznałeś ją? Jaka jest?
Tom spojrzał na Billa spod zmrużonych powiek i odezwał się.
- Trudno powiedzieć, żebym ją poznał. Bill jest dość... niedoświadczony w tych sprawach. Siedzą na kanapie i oglądają filmy... ale jedno mogę o niej powiedzieć na pewno  - jest inteligentna, utalentowana i ... - Tom pochylił się do dziennikarki i rzucił konspiracyjnym tonem - ponoć ma bardzo sprawne ręce.
Bill parsknął śmiechem, nie mogąc się powstrzymać.
- Siedzimy na kanapie i oglądamy filmy? Dobre. Tommy, przecież nie będę uprawiał seksu przed tobą. - Spojrzał na niego z iskierkami rozbawienia. - Ale dorzucę do twojej wypowiedzi, że jest zajebiście seksowna. - Oblizał znacząco wargi.
"Nie będę uprawiał seksu przed tobą" - no jasne że nie przed, tylko z - przemknęło Tomowi przez myśl, jednak nic nie powiedział, bo dziennikarka zadała kolejne pytanie
- Czy możliwe jest, że zamieszkacie razem?
- Może kiedyś. Teraz wciąż mamy trasy koncertowe i dużo pracy, wiec raczej nieczęsto bywałbym w domu, a nie chciałbym, żeby siedziała sama - skłamał. - Co będzie kiedyś, okaże się.
Tom śmiał się w duchu do rozpuku. Dobre sobie! Znów schował nos w chustę by nie pokazać swoich emocji.
- Bill, myślisz że twoja partnerka cierpliwie wytrzyma twoje koncertowanie po całym świecie? 
- Muzyka jest dla mnie najważniejsza.Dobrze o tym wie, więc nie sądzę, żeby próbowała mnie zmuszać do siedzenia w domu. Szybko straciłbym całą radość z życia, gdybym nie mógł robić tego, co kocham.
- Opowiedzcie proszę, o trasie koncertowej, która jest za wami. W końcu pojechaliście do Tokio, co zawsze było waszym marzeniem, czyż nie?
- Tak, wszyscy się z tego bardzo cieszymy. Co prawda, nie zwiedziliśmy za dużo, ale zobaczyliśmy chociaż małą część miasta. - Zaśmiał się cicho.
- Co robicie po zakończeniu trasy? 
- Cóż, jak już mówiłem, zabieramy się za nagrywanie kolejnej płyty. Właśnie skończył nam się urlop, który był zdecydowanie za krótki i trzeba zabrać się się do pracy.
- No właśnie - urlop. Mieliście tydzień wolnego, tak? Co robiliście przez ten czas? 
- Co robiliśmy? Większość czasu przesiedzieliśmy na kanapie, oglądając filmy. Wchodziliśmy na spacery ze Scottym i w sumie tyle. Odpoczywaliśmy w domowym zaciszu.
- Nie wspomniałeś nic o swojej dziewczynie. Czyżby zatem wasz związek nie był na tyle poważny, by uwzględnić ją w twoich planach na krótkie wakacje?
- Nie powiedziałem, że robiliśmy to razem. - Bill uśmiechnął się, rozbawiony. - A zdarzało się, że spotkaliśmy się we trójkę. - Przez myśl przemknęła mu Clarie, ale szybko wyrzucił ją z głowy.
Tom najwidoczniej pomyślał o tym samym, bo poruszył się niespokojnie. Ten ruch okazał się być dla niego zgubny, bo prezenterka raptem przypomniała sobie o jego obecności. Pomyślała, że wyciągnęła z Billa najważniejszą informację i teraz jest dobry moment by zmienić odbiorcę pytań. Dodatkowo Tom wydawał się być bardziej rozmowny. Upiła łyk wody ze szklanki stojącej na stoliczku i zadała pytanie:
- Tom, a co z twoimi podbojami podczas tego urlopu? Wybacz mi bezpośredniość, ale chyba wszyscy wiedzą, że dość często gościsz w swojej sypialni kobiety. Spotykałeś się z kimś?
- No cóż... pojawiła się jedna, może dwie... albo chyba trzy interesujące panie które zaprosiłem na chwilę... ekhem, ekhem... interesującej rozmowy - Tom kłamał w żywe oczy - ale nie ma o czym mówić - uśmiechnął się szeroko, a palcami prawie niezauważalnie przejechał po karku Billa.
Bill drgnął ledwie zauważalnie, ale jak już się przekonał, ta prezenterka potrafiła zauważyć takie gesty.
- Więc... zaprosiłeś je do domu? Billowi udało się je poznać? 
- Nie... nie mógłbym narazić tych biednych dziewcząt na to, by o poranku spotkały w kuchni Billa bez makijażu, bo byłby dla nich zbyt wielki szok. Rozmawialiśmy w hotelu. - Tom uśmiechał się coraz szerzej w stronę prezenterki, puścił do niej oczko i rozparł się wygodniej na kanapie w oczekiwaniu na kolejne pytanie. Rozchylił nieco bardziej kolana, tłamsząc przy tym i tak ściśniętego Billa.
- Jesteś naprawdę zabawny, Tom. - Bill walnął go łokciem w bok. Czuł jego ciepłe udo przy swoim i nie za bardzo mu to pasowało.
- Właśnie, Tom. Czy kiedykolwiek byłeś zakochany? 
- Wierzę w prawdziwą miłość na jedną noc. No może dwie. - Tom był w swoim żywiole, kłamstwa przychodziły mu z dużą łatwością. Chociaż... na swój sposób kochał wszystkie dziewczyny w którymi szedł do łóżka, choć zazwyczaj było ich o połowę mniej od tego czym zwykł się chwalić.
- A kochałeś kiedyś kogoś na tyle mocno, że chciałbyś z tym kimś być? Nie na kilka nocy, ale na dłużej. Masz do miłości odmienny stosunek od swojego brata, ale może znalazł się ktoś, kto to zmienił?
- Szczerze? - Tom wyprostował się na siedzeniu, ale nie zabrał ręki z oparcia kanapy - Tak, kochałem. Dla tej osoby byłbym gotów oddać życie. Byłbym w stanie poświęcić całą moją karierę byleby tylko była szczęśliwa. Mógłbym wytrzymać bez tego wszystkiego co mnie otacza na każdym kroku, ale moje życie straciłoby sens gdyby coś się jej stało.
- Byłbyś? Czy to oznacza, że wciąż kochasz tą osobę? - Reporterce zabłysły oczy. Tom Kaulitz jeszcze nigdy nie powiedział, że kocha kogoś poza swoim bratem.
- Ha! Odpowiedź na to pytanie pozostanie w sferze domysłów - Tom na powrót rozparł się na kanapie. Wyraźnie słyszał przyspieszony oddech brata tuż obok siebie.
- Więc opowiedz nam coś o tej osobie. Czy ona ciebie kochała? A może wciąż kocha? Nie myślisz, że sprawiasz jej ból, kiedy co noc sypiasz z inną kobietą?
- Wiesz co? Myślę że ten temat już wyczerpaliśmy.
Bill przymknął na moment oczy, ale nie dał po sobie nic poznać. Oczywiście, że sprawiał mu tym ból. Ale potrafił to znieść. Po prostu chciał mieć przy sobie Toma. Zniósłby dla niego naprawdę wiele.
Dziennikarka uśmiechnęła się kwaśno. Mieć takiego newsa i potem zostać tak zgaszona? Co za porażka. Ale najciekawsze było to, że w końcu udało się wydobyć od braci jasne stanowisko na temat związków. To było bardzo ekscytujące przeżycie.
- No cóż, dziękuję Wam serdecznie za tą pasjonującą rozmowę, choć jestem pewna że część fanek będzie nieco zawiedziona.
Spojrzała w stronę kamery. 
- A teraz, specjalnie dla naszych widzów Bill Kaulitz w piosence Zoom into me!
Bill wziął mikrofon i poszedł na podwyższenie razem z Tomem. Jego brat usiadł przy fortepianie, a on sam zaraz obok. Po chwili wsłuchał się w melodię i zaczął śpiewać.
Tom przebierając palcami po klawiszach zamyślił się nad tym, co powiedział. Może faktycznie powinien być dla Billa milszy? W końcu kochał go na swój sposób... Był dla niego źródłem radości, szczęścia, spełnienia, troski i zwątpienia.
W końcu piosenka dobiegła końca, ale Bill zafałszował przy końcu, co było prawie niezauważalne, ale jednak. Tak, jakby zabrakło mu tchu. A to nigdy się nie zdarzało.
Tom spojrzał na niego z ukosa. Wychodząc ze studia podszedł bliżej niego i spytał szeptem:
- Co jest?
- A co ma być? - Bill spojrzał na niego, udając, że nie rozumie. Cieszył się, że na razie nie musiał więcej śpiewać. Czuł ból w klatce piersiowej, ale nie zamierzał pozwolić, żeby Tom to zauważył.
- Nie zabrakło ci przypadkiem tchu w studio? - Idąc trącał go co i rusz swoim ramieniem. Uwielbiał być tak blisko, czuł wtedy jego zapach, a razem z zapachem szło poczucie bezpieczeństwa.
- Wydawało ci się, Tom. Nigdy nie brakuje mi tchu. - Wsiadł do auta i oparł się o siedzenie, nie patrząc na brata.
- To jest twoje zdanie. - Z jękiem wyłożył się na siedzeniu.
- Powiedziałbyś mi, gdyby coś było nie tak, prawda?
Bill spojrzał na niego, unosząc brew.
- Dlaczego coś miałoby być nie tak? Gdyby coś było, to byś to czuł, prawda? Jak zawsze.
- Bill, to nie jest tak, że jak ty coś czujesz ja momentalnie wiem, co się z tobą dzieje. Wiesz równie dobrze jak ja, że tak to nie działa. - Tom przymknął oczy. Może faktycznie ostatnio za bardzo się go czepia? Przecież obaj są dorośli i nie ma sensu by wdawać się w jakieś głupie pyskówki.
- Chcesz iść dziś wieczorem na piwo?
- Jasne, możemy iść. - Jost zatrzymał samochód przed ich domem. - W takim razie, David, jutro nie przyjeżdżaj za wcześnie. - Wysiadł z auta.

11 komentarzy:

  1. Dzięki Himi, dzięki! Już myślałam że się nie doczekam :D
    Ojej ojej!! Płuca czy serduszko? Najlepiej żeby nic ale chyba jednak coś szwankuje @_@ To straszne Bill nie choruj, bądź zdrowy T_T
    Oj Tom, Tom! Naprawdę trzeba było słuchać co Bill mówił. Obyś trafił na powtórkę w telewizji i go posłuchał.
    Dziewczyny mam nadzieję że to nie będzie na koniec angst?! Nienawidzę angstów na sam koniec T____T
    Weny, Weny i jeszcze więcej Wen (najlepiej płci męskiej :P)!!

    To kiedy kolejny rozdział?? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam rano, przed rozszerzeniem z polskiego! A teraz mogłam sobie przeczytać drugi raz na spokojnie.. Nie wiem, któremu z nich bardziej kibicuję? Czy Bill'owi by już się jego sprawa z chorobą rozwiązała, czy bardziej Tom'owi, by mógł w końcu przyznać się przed sobą,że Bill to ten jedyny i nie bać się pytać go co się dzieje i naciskać aż dostanie odpowiedź..Fajnie,że nie jest takim dupkiem i przejmuje się nim, nie tylko ze względu na to,że jest jego bratem ;D
    Może przy tym piwku rozwiążą im się języki i wykorzystają je do rozmowy a nie sprawiana sobie tylko przyjemności? Popieram Floo! Tom powinien trafić na powtórkę, przyjąć słowa do siebie, przeanalizować i odpowiedzieć xD
    O.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czarny-Billy7 maja 2012 14:03

    Wciąż intryguje mnie choroba Bill'a.
    I jestem tego samego zdania co dziewczyny powyżej, Tom powinien sobie usiąść, spokojnie przed tv i obejrzeć powtórkę i przeanalizować sobie to co mówił Bill, a potem porozmawiać z nim na spokojnie ;]
    Czekam na kolejny rozdział :* <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Billa muszą boleć plecy, płuca coś co sprawiło mu ból jak wylądował w łóżku i dlatego wolał być na jeźdźca. Kurde, no, aż mnie skręca z ciekawości co mu jest.
    A Tom powinien obejrzeć ten program i skojarzyć pewne fakty. I widzę, że podczas wywiadu daliście im wąską kanapę. Taaaak, popieram. Nich zawsze siadają na takiej. To ich zmusza do dotyku, a do tego ta ręka przełożona przez oparcie. Awwww, widzę ich, jak tak siedzą i wyglądają jak kochankowie. :D

    Elis

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziewczyny, macie ciekawe domysły dotyczące tego co może dolegać Billowi. Już niedługo okaże się czy są trafne czy nie :) A Tom, no cóż... jest jaki jest.
    A kolejny odcinek - jak zawsze w okolicy poniedziałku :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zakochałam się w tym opowiadaniu kiedy tylko przeczytałam prolog.
    Głównie dlatego, że jest nieszablonowe. opwiadanie o braciach bliźniakach, którzy czują do siebie coś więcej, zwykle zaczyna się od samouświadomienia, potem trochę walki, żeby nie wydało się to przed drugim bratem, bracia się dowiadują, dwa rozdziały szarpaniny ze swoimi uczuciami i tym co powiedzą inni i bochaterowie są ze sobą szczęśliwi na wieki wieków. Wy zaczełyście niejako od środka, chłopcy są już razem, wiedzą co czują i są z tym pogodzeni, ale nie potrafią pogodzić tego ze światem zewnętrznym. Nie robią planów na przyszłość, bo nie wiedzą jak będzie wygladała. Dziewczyny Toma i choroba Billa tylko utrudniają i komplikują sytuacje w której bohaterowie się znajdują. Opowiadanie naprawdę przypadło mi do gustu i obiecuję że będę komentować w miare regularnie (jak na mnie ;) czyli co kilka odcinków). Biję się w pierś że nie skomentowałam wcześniej i z niecierpliwością oczekuję nastepnych odcinków :D

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko, wywiad - majstersztyk! Wredna, wścibska reporterka :D

    Biedny Bill, nadal nie wiemy, co mu jest, a wydaje się być coraz gorzej... :C

    GIMME MOAAAR! :D

    S.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wywiad dobrze wyszedł ;p ciekawie.
    Zastanawiam się nad objawami i nadal nie przychodzi mi do głowy żadna konkretna choroba. Może nerki mu wysiadają czy coś... Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Albo zdradził i ma AIDS o.O Ale nie znam się na objawach...

    OdpowiedzUsuń
  10. Wadera, cieszę się, że opowiadanie przypadło do gustu :D Dobrze wiedzieć, że ma się kolejną zadowoloną czytelniczkę :).
    S, hehe dobrze, że wywiad się podobał :)
    Another, wow! AIDS. Tego jeszcze nikt nie obstawiał, ciekawy tok myślenia.

    Pragnęłabym z tego miejsca przeprosić wszystkie Czytelniczki, które wyczekują nowego rozdziału. Niestety strona jest w rękach Himitsu, nie mam z nią ostatnio kontaktu i nie wiem kiedy pojawi się zaległy rozdział. Bardzo Was proszę o cierpliwość!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziewczyny ja tu usycham z tęsknoty za kolejną notką. :(

    Elis

    OdpowiedzUsuń