Od razu po wejściu Tom zamknął drzwi na klucz, podszedł do Billa i przytulił go do siebie, kładąc mu ręce na pośladkach.
Czarnowłosy uśmiechnął się lekko, pozwalając się objąć. Brakowało mu brata przez te kilka dni.
- Wiesz, że nie możemy tu siedzieć zbyt długo?
- Jesteś pewien? - Zacząć całować go po szyi przyciskając go bliżej siebie.
Bill przymknął oczy.
- Obawiam się, że Jost nie będzie zbyt zadowolony, jeśli będzie musiał na nas czekać - mruknął.
- Sugerujesz zatem, że powinniśmy się pospieszyć? - Tom uśmiechnął się
ciepło wkładając rękę za pasek od spodni i dotykając gorącą dłonią nagi
pośladek brata
Bill zaśmiał się cicho.
- Sugerowałem, żebyśmy zrobili to później, ale skoro tak stawiasz sprawę... - Odpiął sprawnie pasek jego spodni.
Tom ścisnął jego pośladek, po czym zdjął mu koszulkę, od razu też
samemu się jej pozbywając. Popchnął go w stronę łóżka, przewracając na nie.
Nie dostrzegł grymasu bólu, który pojawił się na twarzy Billa, ponieważ schylił głowę do jego sutka i zassał się na nim.
Nie dostrzegł grymasu bólu, który pojawił się na twarzy Billa, ponieważ schylił głowę do jego sutka i zassał się na nim.
Czarnowłosy jęknął cicho i wplótł palce w jego włosy. Teraz musiał być
bardziej cichy niż zwykle. Wolałby, żeby David nie wiedział, co się tu
dzieje.
Tom zamruczał, czując dotyk na warkoczykach. Miał swój czuły punkt na karku, a Billowi często udawało się w niego trafić. Schodził
pocałunkami w dół jego brzucha zatrzymując się przed linią spodni.
- Zdejmij.
Bill przewrócił ich tak, że teraz to on był na górze i rozpiął do końca spodnie Toma, siadając mu na biodrach.
Tom westchnął mocno, zaskoczony. O tak, uwielbiał gdy Bill wychodził z inicjatywą
- Och, Kocie...
- Cicho. - Pocałował go mocno, nie pozwalając mu nic mówić i wsunął dłoń pod jego bokserki. Ścisnął nią jego męskość.
- Mmmm - Tom odwzajemnił pocałunek, ale uścisk na czułym miejscu
sprawił że wierzgnął biodrami. Wpił się mocniej w usta Billa, głaszcząc
jego plecy.
Ściągnął z niego spodnie i bokserki, pobudzając go jeszcze chwilę
dłonią. Nie mieli czasu na zabawę. Później pozbył się swoich ubrań.
- Dobre tempo, Billy, dobre tempo. - Oczy Toma błyszczały radośnie, kiedy widział brata w jego żywiole, a jego ręce błądziły po ciele kochanka.
- Lubrykant, Tom. I prezerwatywa. - Nie miał pojęcia gdzie jego brat
chowa takie rzeczy, a tym razem musieli ich użyć. Później nie będzie
czasu na mycie.
Tom sięgnął pod poduszkę i wyciągnął lubrykant, a z szuflady nocnej szafki prezerwatywę.
- Uwielbiam gdy jesteś taki, wiesz?
- Tak, a teraz bądź już cicho. - Pocałował go znowu mocno, zakładając
prezerwatywę na jego członek i polewając go obficie lubrykantem. Potem
nasunął się na niego, krzywiąc się lekko.
Tom był maksymalnie zaskoczony. Cała ta sytuacja podnieciła go do
granic możliwości. I ten ton głosu Billa... nie często mógł go
usłyszeć. Poza tym pozycja na jeźdźca też nie była w codziennym użyciu.
Tom był wniebowzięty, aczkolwiek podskórnie wyczuwał że coś tu się nie
zgadza, jednak zignorował to, by cieszyć się widokiem zarumienionego
brata nabijającego się na jego penisa.
Bill zaczął się unosić i opadać, podpierając się dłońmi na torsie kochanka. Starał się, żeby jego ruchy były szybkie, choć na początku
sprawiało mu to nieco trudności. Zaczął kąsać szyję Toma.
Tom, czując jak wokół jego członka zaciska się ciasny tyłek Billa
odchylił głowę do tyłu. Jego oddech przyspieszył i stał się bardziej
płytki, ale zgodnie z wolą brata nie powiedział ani słowa.
- Teraz dojdź dla mnie, Tom - mruknął mu do ucha i nabił się na niego do końca, zaciskając mięśnie.
- Billy - jęknął Tom - o kurwa, Billy, jesteś obłędny! - Czując że jego
penis całkowicie wypełnia dziurkę brata, podniósł biodra do góry i
doszedł z głośnym jękiem, który momentalnie został stłumiony przez
pocałunek.
Bill doszedł razem z nim, oddychając szybko i chowając swoją twarz w szyi brata, dopóki się nie uspokoił.
Tom objął mocno kochanka i przybliżył usta do jego ucha
- Kocham cię, Bill. Nigdy o tym nie zapominaj. - Następnie odnalazł
jego usta i złożył na nich delikatny, przepełniony czułością pocałunek.
- Ja ciebie też, Tommy. Ja ciebie też. - Zszedł z niego i wstał z
łóżka. - Jak już się ubierzesz, powiedz Jostowi, że zaraz zejdę. Muszę
poprawić makijaż. - Wszedł do łazienki.
Tom zdjął i związał prezerwatywę, po czym ubrał się i wyszedł z
pokoju. Miał dziwne wrażenie jakby ten seks miał odwrócić jego uwagę od
dziwnego stanu Billa, ale nie zamierzał wnikać.
- To co, od czego zaczynamy dzisiaj? - rzucił do Josta.
- Długo wam zeszło. - David spojrzał na niego dziwnie. - Mam nadzieję, że się nie pokłóciliście. Gdzie Bill?
- Nie, nie pokłóciliśmy się. Bill się szykuje. Poza tym
nie odpowiedziałeś na moje pytanie. - Tom rozsiadł się wygodnie w fotelu
- Dzisiaj tylko wywiad z waszą dwójką. Prawdopodobnie Bill coś zaśpiewa.
- Okay. Bill nie powinien mieć nic przeciwko. A do jakiego czasopisma ten wywiad? Czy też do jakiej telewizji?
- Telewizja. Idź popędź brata, bo się spóźnimy.
- Nie trzeba, już jestem. Możemy jechać. - Bill wszedł do salonu.
Bliźniacy wraz z Jostem udali się do studio telewizyjnego. Dziennikarka
usadziła ich na tak ciasnej dwuosobowej kanapie, że Tom by mu było
wygodnie musiał położyć rękę na jej zagłówku. Akurat w taki sposób,
że opuszki jego palców znajdowały się milimetry od szyi brata. Bill też
kręcił się niespokojnie, czując przez ubranie bliskość ciała Toma, a
świadomość tego gdzie znajdowała się jego ręka nie wpływała pozytywnie
na jego stan psychiczny.
W końcu westchnął cicho i spojrzał na kobietę, czekając na pytania. Był
już zresztą przygotowany na to, że jak zawsze to on będzie na nie
odpowiadał. Ale nie przeszkadzało mu to.
- Przygotowani do wywiadu? - Dziennikarka uśmiechnęła się uroczo, w
duchu zacierając ręce z uciechy. Już dawno chciała dopaść braci
Kaulitzów i porządnie ich wymaglować.
Bill uśmiechnął się uroczo, jak zawsze przez kamerami.
- Oczywiście. Zawsze i wszędzie.
Tom uśmiechnął się pod nosem, chowając usta w chustce zawiązanej na
szyi. Zawsze i wszędzie to Bill był chętny na coś innego, ale niech
tam...
Dziennikarka wymieniła półgłosem kilka uwag z oświetleniowcem i kamerzystą.
- Okay, nagrywamy za 60 sekund. Materiał nie jest puszczany na żywo, więc nie musicie się przejmować. Gotowi?
Uśmiechnęła się do kamery i zaczęła:
- Witam wszystkich bardzo serdecznie! Moimi dzisiejszymi gośćmi są Bill i Tom Kaulitz. - Zwróciła twarz w ich stronę.
- Jesteście już po wielkiej trasie koncertowej. Jak emocje?
- Cóż, mamy mnóstwo pracy i wciąż ćwiczymy, bo chcemy wydać kolejną płytę. Czasami bywa męcząco, ale
wtedy bierzemy sobie krótki urlop, jak teraz i zbieramy siły. Nie
chcemy zawieść naszych fanów.
- Wydaje mi się, że raczej chodzi o fanki... Macie spore powodzenie u
kobiet, prawda? - rzuciła szybkie spojrzenie na Toma, po czym wbiła
oczekujący wzrok w Billa.
Czarnowłosy zaśmiał się cicho.
- Myślę, że o tym powinnaś porozmawiać z Tomem. On lubi zacieśniać więzy z fanami również w hotelach.
- Och, stosunek Toma do fanek jest dość powszechnie znany. - Uśmiechnęła się w kierunku chłopaka. Tom mrugnął do niej.
- No cóż, na świecie jest tyle świetnych kobiet. Zakochanie na jedną
czy dwie noce jest absolutnie możliwe, proszę mi wierzyć - jego uśmiech
nie objął oczu. Tak bardzo pragną objąć Billa, który siedział tak
blisko, to było tak drażniące!
Kobieta spojrzała na Billa.
- Nie było nigdy żadnych zdjęć ani pogłosek na temat twoich dziewcząt Bill. Nie czujesz się samotny?
Bill westchnął teatralnie.
- Pod tym względem znacząco się różnimy. Ja chcę znaleźć kobietę, z
którą będą i w której się zakocham. Oczywiście, że czasem czuję się
samotny. Ale wtedy mam Tommy'ego. - Poklepał brata po udzie.
Tom poczuł dreszcz i napływ krwi w okolicach krocza. Zajebie Billa za
to, jak tylko znajdą się sami. Na szczęście jego długa, luźna koszulka
nie pozwoliła nikomu domyślić się co się z nim dzieje.
- Tommy'ego? Chcesz powiedzieć, że brat wystarcza ci we WSZYSTKICH
aspektach życie? - kobieta położyła szczególny nacisk na słowie
'wszystkich'. Oparła się wygodnie w fotelu. Była niesamowicie ciekawa
reakcji chłopaka.
Czarnowłosy zaśmiał się, nie dając nic po sobie poznać.
- Niestety, to by było zbyt wygodne. Co najwyżej możemy sobie pograć w szachy, prawda, Tommy?
Tom rzucił mu szybkie spojrzenie i dopowiedział śmiejąc się:
- Bill jest bardzo nieśmiały w stosunku do kobiet. Sam się o niego martwię, ale cóż... nie wie co traci.
- A może po prostu nie tęsknisz za towarzystwem kobiet, jak to jest Billy?
- Kto by nie tęsknił? - Uśmiechnął się, rozbawiony. Widać, że
prezenterka była dość mocnym przeciwnikiem, ale Bill nie zamierzał
pozwolić jej wygrać. Nie mógł. - Niestety, Tom ma rację. Kobiety mnie
onieśmielają. Ale wiesz, obawiam się, że ktoś skradł już moje serce.
- Naprawdę? To ciekawa wiadomość! Czy to uczucie jest odwzajemnione?
Bill westchnął ciężko i tym razem nie było to udawane.
- Chciałbym, żeby było. - Ale nie wiedział czy jest. Tak naprawdę miał
coraz więcej wątpliwości. I choć wiedział, że Tom go kocha, nie był
pewien czy tak, jak on jego.
Zamyślony Tom wystukiwał rytm na nodze, próbując w jakkolwiek sposób
ulżyć swojemu sztywnemu penisowi, ale nie mógł. Tylko dlatego nie
zwrócił uwagi na to co mówił brat.
- Kim jest ta osoba? Czy jest szansa, że jakiemuś upartemu paparazzi uda się zrobić Wam zdjęcie?
- Nie liczyłbym na to. Wbrew temu, że jesteśmy sławni, cenię sobie
prywatność w takich kwestiach. Dlatego nie zaspokoję ciekawości fanów.
- Ale chyba rozumiesz, że takie wyznanie wzbudzi spore emocje? No ale
dobrze, rozumiem, że więcej z ciebie nie wyciągnę. Powiedz Bill, lubisz
tatuaże, prawda?
- To chyba wszyscy wiedzą. - Uśmiechnął się, z ulgą porzucając ten temat. - Jestem ich wielkim fanem.
- Zrobiłeś sobie ostatnio coś nowego?
- Może nie powinienem się przyznawać, ale skoro i tak zacząłem
poprzedni temat. - Podciągnął koszulkę i odsłonił nowy tatuaż na
biodrze.
- "Für immer dein"? Nie za wcześnie na taką deklarację? "Na zawsze
Twój" brzmi dość poważnie... Bill, opowiedz nam o osobie z myślą, o
której wytatuowałeś ten napis.
Bill zaśmiał się cicho.
- Nie jest za wcześnie. I obawiam się, że nie mogę nic powiedzieć. Jak mówiłem, cenię sobie prywatność w tej kwestii.
Tymczasem napięcie z Toma nieco zeszło i uśmiechnął się w stronę brata
- Billy, wszyscy są na pewno mega ciekawi jaka osoba zawróciła ci w
głowie. Myślę, że jak opowiesz o niej kilka słów nic się nie stanie -
podjudzał go, doskonale wiedząc że to on był adresatem tatuażu.
- To może ty opowiedz jakie było twoje pierwsze wrażenie po spotkaniu z
nią? - Bill posłał mu uroczy uśmiech. - Twoja opinia z pewnością będzie
bardziej obiektywna od mojej.
Prezenterka spojrzała bystro na Toma.
- Poznałeś ją? Jaka jest?
Tom spojrzał na Billa spod zmrużonych powiek i odezwał się.
- Trudno powiedzieć, żebym ją poznał. Bill jest dość... niedoświadczony
w tych sprawach. Siedzą na kanapie i oglądają filmy... ale jedno mogę o
niej powiedzieć na pewno - jest inteligentna, utalentowana i ... - Tom
pochylił się do dziennikarki i rzucił konspiracyjnym tonem - ponoć ma
bardzo sprawne ręce.
Bill parsknął śmiechem, nie mogąc się powstrzymać.
- Siedzimy na kanapie i oglądamy filmy? Dobre. Tommy, przecież nie będę
uprawiał seksu przed tobą. - Spojrzał na niego z iskierkami
rozbawienia. - Ale dorzucę do twojej wypowiedzi, że jest zajebiście
seksowna. - Oblizał znacząco wargi.
"Nie będę uprawiał seksu przed tobą" - no jasne że nie przed, tylko z -
przemknęło Tomowi przez myśl, jednak nic nie powiedział, bo
dziennikarka zadała kolejne pytanie
- Czy możliwe jest, że zamieszkacie razem?
- Może kiedyś. Teraz wciąż mamy trasy koncertowe i dużo pracy, wiec
raczej nieczęsto bywałbym w domu, a nie chciałbym, żeby siedziała sama
- skłamał. - Co będzie kiedyś, okaże się.
Tom śmiał się w duchu do rozpuku. Dobre sobie! Znów schował nos w chustę by nie pokazać swoich emocji.
- Bill, myślisz że twoja partnerka cierpliwie wytrzyma twoje koncertowanie po całym świecie?
- Muzyka jest dla mnie najważniejsza.Dobrze o tym wie, więc nie sądzę,
żeby próbowała mnie zmuszać do siedzenia w domu. Szybko straciłbym całą
radość z życia, gdybym nie mógł robić tego, co kocham.
- Opowiedzcie proszę, o trasie koncertowej, która jest za wami. W
końcu pojechaliście do Tokio, co zawsze było waszym marzeniem, czyż nie?
- Tak, wszyscy się z tego bardzo cieszymy. Co prawda, nie zwiedziliśmy za dużo, ale zobaczyliśmy chociaż małą część miasta. - Zaśmiał
się cicho.
- Co robicie po zakończeniu trasy?
- Cóż, jak już mówiłem, zabieramy się za nagrywanie kolejnej płyty. Właśnie skończył
nam się urlop, który był zdecydowanie za krótki i trzeba zabrać się się
do pracy.
- No właśnie - urlop. Mieliście tydzień wolnego, tak? Co robiliście przez ten czas?
- Co robiliśmy? Większość czasu przesiedzieliśmy na kanapie, oglądając
filmy. Wchodziliśmy na spacery ze Scottym i w sumie tyle.
Odpoczywaliśmy w domowym zaciszu.
- Nie wspomniałeś nic o swojej dziewczynie. Czyżby zatem wasz związek
nie był na tyle poważny, by uwzględnić ją w twoich planach na krótkie
wakacje?
- Nie powiedziałem, że robiliśmy to razem. - Bill uśmiechnął się,
rozbawiony. - A zdarzało się, że spotkaliśmy się we trójkę. - Przez
myśl przemknęła mu Clarie, ale szybko wyrzucił ją z głowy.
Tom najwidoczniej pomyślał o tym samym, bo poruszył się niespokojnie.
Ten ruch okazał się być dla niego zgubny, bo prezenterka raptem
przypomniała sobie o jego obecności. Pomyślała, że wyciągnęła z Billa
najważniejszą informację i teraz jest dobry moment by zmienić odbiorcę
pytań. Dodatkowo Tom wydawał się być bardziej rozmowny. Upiła łyk wody
ze szklanki stojącej na stoliczku i zadała pytanie:
- Tom, a co z twoimi podbojami podczas tego urlopu? Wybacz mi
bezpośredniość, ale chyba wszyscy wiedzą, że dość często gościsz w
swojej sypialni kobiety. Spotykałeś się z kimś?
- No cóż... pojawiła się jedna, może dwie... albo chyba trzy
interesujące panie które zaprosiłem na chwilę... ekhem, ekhem...
interesującej rozmowy - Tom kłamał w żywe oczy - ale nie ma o czym
mówić - uśmiechnął się szeroko, a palcami prawie niezauważalnie
przejechał po karku Billa.
Bill drgnął ledwie zauważalnie, ale jak już się przekonał, ta prezenterka potrafiła zauważyć takie gesty.
- Więc... zaprosiłeś je do domu? Billowi udało się je poznać?
- Nie... nie mógłbym narazić tych biednych dziewcząt na to, by o poranku
spotkały w kuchni Billa bez makijażu, bo byłby dla nich zbyt wielki
szok. Rozmawialiśmy w hotelu. - Tom uśmiechał się coraz szerzej w
stronę prezenterki, puścił do niej oczko i rozparł się wygodniej na
kanapie w oczekiwaniu na kolejne pytanie. Rozchylił nieco bardziej
kolana, tłamsząc przy tym i tak ściśniętego Billa.
- Jesteś naprawdę zabawny, Tom. - Bill walnął go łokciem w bok. Czuł jego ciepłe udo przy swoim i nie za bardzo mu to pasowało.
- Właśnie, Tom. Czy kiedykolwiek byłeś zakochany?
- Wierzę w prawdziwą miłość na jedną noc. No może dwie. - Tom był w
swoim żywiole, kłamstwa przychodziły mu z dużą łatwością. Chociaż... na
swój sposób kochał wszystkie dziewczyny w którymi szedł do łóżka, choć
zazwyczaj było ich o połowę mniej od tego czym zwykł się chwalić.
- A kochałeś kiedyś kogoś na tyle mocno, że chciałbyś z tym kimś być?
Nie na kilka nocy, ale na dłużej. Masz do miłości odmienny stosunek od
swojego brata, ale może znalazł się ktoś, kto to zmienił?
- Szczerze? - Tom wyprostował się na siedzeniu, ale nie zabrał ręki z
oparcia kanapy - Tak, kochałem. Dla tej osoby byłbym gotów oddać życie.
Byłbym w stanie poświęcić całą moją karierę byleby tylko była
szczęśliwa. Mógłbym wytrzymać bez tego wszystkiego co mnie otacza na
każdym kroku, ale moje życie straciłoby sens gdyby coś się jej stało.
- Byłbyś? Czy to oznacza, że wciąż kochasz tą osobę? - Reporterce
zabłysły oczy. Tom Kaulitz jeszcze nigdy nie powiedział, że kocha kogoś
poza swoim bratem.
- Ha! Odpowiedź na to pytanie pozostanie w sferze domysłów - Tom na
powrót rozparł się na kanapie. Wyraźnie słyszał przyspieszony oddech
brata tuż obok siebie.
- Więc opowiedz nam coś o tej osobie. Czy ona ciebie kochała? A może
wciąż kocha? Nie myślisz, że sprawiasz jej ból, kiedy co noc sypiasz z
inną kobietą?
- Wiesz co? Myślę że ten temat już wyczerpaliśmy.
Bill przymknął na moment oczy, ale nie dał po sobie nic poznać.
Oczywiście, że sprawiał mu tym ból. Ale potrafił to znieść. Po prostu
chciał mieć przy sobie Toma. Zniósłby dla niego naprawdę wiele.
Dziennikarka uśmiechnęła się kwaśno. Mieć takiego newsa i potem zostać
tak zgaszona? Co za porażka. Ale najciekawsze było to, że w końcu udało
się wydobyć od braci jasne stanowisko na temat związków. To było bardzo
ekscytujące przeżycie.
- No cóż, dziękuję Wam serdecznie za tą pasjonującą rozmowę, choć jestem pewna że część fanek będzie nieco zawiedziona.
Spojrzała w stronę kamery.
- A teraz, specjalnie dla naszych widzów Bill Kaulitz w piosence Zoom into me!
Bill wziął mikrofon i poszedł na podwyższenie razem z Tomem. Jego brat
usiadł przy fortepianie, a on sam zaraz obok. Po chwili wsłuchał się w
melodię i zaczął śpiewać.
Tom przebierając palcami po klawiszach zamyślił się nad tym, co powiedział.
Może faktycznie powinien być dla Billa milszy? W końcu kochał go na
swój sposób... Był dla niego źródłem radości, szczęścia, spełnienia,
troski i zwątpienia.
W końcu piosenka dobiegła końca, ale Bill zafałszował przy końcu, co
było prawie niezauważalne, ale jednak. Tak, jakby zabrakło mu tchu. A
to nigdy się nie zdarzało.
Tom spojrzał na niego z ukosa. Wychodząc ze studia podszedł bliżej niego i spytał szeptem:
- Co jest?
- A co ma być? - Bill spojrzał na niego, udając, że nie rozumie.
Cieszył się, że na razie nie musiał więcej śpiewać. Czuł ból w klatce
piersiowej, ale nie zamierzał pozwolić, żeby Tom to zauważył.
- Nie zabrakło ci przypadkiem tchu w studio? - Idąc trącał go co i rusz
swoim ramieniem. Uwielbiał być tak blisko, czuł wtedy jego zapach, a
razem z zapachem szło poczucie bezpieczeństwa.
- Wydawało ci się, Tom. Nigdy nie brakuje mi tchu. - Wsiadł do auta i oparł się o siedzenie, nie patrząc na brata.
- To jest twoje zdanie. - Z jękiem wyłożył się na siedzeniu.
- Powiedziałbyś mi, gdyby coś było nie tak, prawda?
Bill spojrzał na niego, unosząc brew.
- Dlaczego coś miałoby być nie tak? Gdyby coś było, to byś to czuł, prawda? Jak zawsze.
- Bill, to nie jest tak, że jak ty coś czujesz ja momentalnie wiem, co
się z tobą dzieje. Wiesz równie dobrze jak ja, że tak to nie działa. -
Tom przymknął oczy. Może faktycznie ostatnio za bardzo się go czepia?
Przecież obaj są dorośli i nie ma sensu by wdawać się w jakieś głupie
pyskówki.
- Chcesz iść dziś wieczorem na piwo?
-
Jasne, możemy iść. - Jost zatrzymał samochód przed ich domem. - W takim
razie, David, jutro nie przyjeżdżaj za wcześnie. - Wysiadł z auta.
Dzięki Himi, dzięki! Już myślałam że się nie doczekam :D
OdpowiedzUsuńOjej ojej!! Płuca czy serduszko? Najlepiej żeby nic ale chyba jednak coś szwankuje @_@ To straszne Bill nie choruj, bądź zdrowy T_T
Oj Tom, Tom! Naprawdę trzeba było słuchać co Bill mówił. Obyś trafił na powtórkę w telewizji i go posłuchał.
Dziewczyny mam nadzieję że to nie będzie na koniec angst?! Nienawidzę angstów na sam koniec T____T
Weny, Weny i jeszcze więcej Wen (najlepiej płci męskiej :P)!!
To kiedy kolejny rozdział?? :D
Przeczytałam rano, przed rozszerzeniem z polskiego! A teraz mogłam sobie przeczytać drugi raz na spokojnie.. Nie wiem, któremu z nich bardziej kibicuję? Czy Bill'owi by już się jego sprawa z chorobą rozwiązała, czy bardziej Tom'owi, by mógł w końcu przyznać się przed sobą,że Bill to ten jedyny i nie bać się pytać go co się dzieje i naciskać aż dostanie odpowiedź..Fajnie,że nie jest takim dupkiem i przejmuje się nim, nie tylko ze względu na to,że jest jego bratem ;D
OdpowiedzUsuńMoże przy tym piwku rozwiążą im się języki i wykorzystają je do rozmowy a nie sprawiana sobie tylko przyjemności? Popieram Floo! Tom powinien trafić na powtórkę, przyjąć słowa do siebie, przeanalizować i odpowiedzieć xD
O.
Wciąż intryguje mnie choroba Bill'a.
OdpowiedzUsuńI jestem tego samego zdania co dziewczyny powyżej, Tom powinien sobie usiąść, spokojnie przed tv i obejrzeć powtórkę i przeanalizować sobie to co mówił Bill, a potem porozmawiać z nim na spokojnie ;]
Czekam na kolejny rozdział :* <3
Billa muszą boleć plecy, płuca coś co sprawiło mu ból jak wylądował w łóżku i dlatego wolał być na jeźdźca. Kurde, no, aż mnie skręca z ciekawości co mu jest.
OdpowiedzUsuńA Tom powinien obejrzeć ten program i skojarzyć pewne fakty. I widzę, że podczas wywiadu daliście im wąską kanapę. Taaaak, popieram. Nich zawsze siadają na takiej. To ich zmusza do dotyku, a do tego ta ręka przełożona przez oparcie. Awwww, widzę ich, jak tak siedzą i wyglądają jak kochankowie. :D
Elis
Dziewczyny, macie ciekawe domysły dotyczące tego co może dolegać Billowi. Już niedługo okaże się czy są trafne czy nie :) A Tom, no cóż... jest jaki jest.
OdpowiedzUsuńA kolejny odcinek - jak zawsze w okolicy poniedziałku :D
Zakochałam się w tym opowiadaniu kiedy tylko przeczytałam prolog.
OdpowiedzUsuńGłównie dlatego, że jest nieszablonowe. opwiadanie o braciach bliźniakach, którzy czują do siebie coś więcej, zwykle zaczyna się od samouświadomienia, potem trochę walki, żeby nie wydało się to przed drugim bratem, bracia się dowiadują, dwa rozdziały szarpaniny ze swoimi uczuciami i tym co powiedzą inni i bochaterowie są ze sobą szczęśliwi na wieki wieków. Wy zaczełyście niejako od środka, chłopcy są już razem, wiedzą co czują i są z tym pogodzeni, ale nie potrafią pogodzić tego ze światem zewnętrznym. Nie robią planów na przyszłość, bo nie wiedzą jak będzie wygladała. Dziewczyny Toma i choroba Billa tylko utrudniają i komplikują sytuacje w której bohaterowie się znajdują. Opowiadanie naprawdę przypadło mi do gustu i obiecuję że będę komentować w miare regularnie (jak na mnie ;) czyli co kilka odcinków). Biję się w pierś że nie skomentowałam wcześniej i z niecierpliwością oczekuję nastepnych odcinków :D
O matko, wywiad - majstersztyk! Wredna, wścibska reporterka :D
OdpowiedzUsuńBiedny Bill, nadal nie wiemy, co mu jest, a wydaje się być coraz gorzej... :C
GIMME MOAAAR! :D
S.
Wywiad dobrze wyszedł ;p ciekawie.
OdpowiedzUsuńZastanawiam się nad objawami i nadal nie przychodzi mi do głowy żadna konkretna choroba. Może nerki mu wysiadają czy coś... Czekam na następny rozdział :)
Albo zdradził i ma AIDS o.O Ale nie znam się na objawach...
OdpowiedzUsuńWadera, cieszę się, że opowiadanie przypadło do gustu :D Dobrze wiedzieć, że ma się kolejną zadowoloną czytelniczkę :).
OdpowiedzUsuńS, hehe dobrze, że wywiad się podobał :)
Another, wow! AIDS. Tego jeszcze nikt nie obstawiał, ciekawy tok myślenia.
Pragnęłabym z tego miejsca przeprosić wszystkie Czytelniczki, które wyczekują nowego rozdziału. Niestety strona jest w rękach Himitsu, nie mam z nią ostatnio kontaktu i nie wiem kiedy pojawi się zaległy rozdział. Bardzo Was proszę o cierpliwość!
Dziewczyny ja tu usycham z tęsknoty za kolejną notką. :(
OdpowiedzUsuńElis