wtorek, 29 maja 2012

Peccatum - 5 - Jesteśmy jednością

Kiedy Bill wszedł do domu i w kuchni zaczął nastawiać ekspres, Tom stanął za nim i oparł brodę o jego ramię.
- Bill...?
Jednak Tom nic więcej nie powiedział. Położył mu ręce na brzuchu, wsuwając je pod koszulkę i delikatnie przygryzł płatek jego ucha.
Bill uśmiechnął się, rozbawiony.
- Jeszcze ci mało Tom? Robiliśmy to przed wyjściem. Nawet się nie wykąpałem. - Oparł się o niego bardziej.
- Oczywiście, że mi mało. Nie nacieszyłem się tobą przez ten tydzień... - Tom zassał się na szyi chłopaka, a jego ręce drażniąco przesuwały się po jego podbrzuszu.
Mruknął cicho, przymykając oczy.
- Ja tobą też nie. - Odwrócił się w jego stronę i pocałował.
Tom uśmiechnął się w jego usta i przyciągnął go bliżej siebie. Zassał się na jego dolnej wardze, a dłońmi zaczął przesuwać po jego plecach.

niedziela, 6 maja 2012

Peccatum - 4 - Był dla niego źródłem radości, szczęścia, spełnienia, troski i zwątpienia

Od razu po wejściu Tom zamknął drzwi na klucz, podszedł do Billa i przytulił go do siebie, kładąc mu ręce na pośladkach. 
Czarnowłosy uśmiechnął się lekko, pozwalając się objąć. Brakowało mu brata przez te kilka dni.
- Wiesz, że nie możemy tu siedzieć zbyt długo?  
- Jesteś pewien? - Zacząć całować go po szyi przyciskając go bliżej siebie. 
Bill przymknął oczy.
- Obawiam się, że Jost nie będzie zbyt zadowolony, jeśli będzie musiał na nas czekać - mruknął.  
- Sugerujesz zatem, że powinniśmy się pospieszyć? - Tom uśmiechnął się ciepło wkładając rękę za pasek od spodni i dotykając gorącą dłonią nagi pośladek brata
Bill zaśmiał się cicho.
- Sugerowałem, żebyśmy zrobili to później, ale skoro tak stawiasz sprawę... - Odpiął sprawnie pasek jego spodni.  
Tom ścisnął jego pośladek, po czym zdjął mu koszulkę, od razu też samemu się jej pozbywając. Popchnął go w stronę łóżka, przewracając na nie.