Blake poszedł za nim, nalał whisky do odpowiednich szklanek i jedną podał chłopakowi, a sam z drugą usiadł tym razem na kanapie.
• - Interesuje cię coś konkretnego?
• - Ile masz lat? - Upił łyk i przymknął
na chwilę oczy. Dawno nie pił mocnego alkoholu.
• - Dwadzieścia siedem – obserwował twarz Dana z przyjemnością. Chłopak był naprawdę przystojny.
Przez chwilę blondyn myślał nad czymś, ale potem przesiadł się ze swoją szklanką na kanapkę, obok mężczyzny.
• - Dwadzieścia siedem – obserwował twarz Dana z przyjemnością. Chłopak był naprawdę przystojny.
Przez chwilę blondyn myślał nad czymś, ale potem przesiadł się ze swoją szklanką na kanapkę, obok mężczyzny.
• - Kłamałeś, kiedy mówiłeś wtedy o
Troy'u, prawda? Czemu?
• - O Troy'u...? A, odnośnie języka?
Tak, kłamałem. Myślałem, że jak cię nieco zastraszę będziesz
bardziej pokorny. Nie wyszło.
Zaśmiał się cicho.
• - Tak, ja zawsze byłem niepokorny. -
Oparł się o jego ramię. - Czym się zajmujesz?
• - Wieloma rzeczami. Niektóre firmy
prowadzą moi zastępcy, więc nie jestem tam potrzebny. Wymagam
comiesięcznych raportów i jeśli jest coś nie tak dopiero fatyguję
się osobiście. Mój ostatni projekt to branża erotycznych
gadżetów. Dość dochodowa, nie powiem.
• - Lydia powiedziała mi, że odkąd tu
pracuje było tu pięciu młodych mężczyzn. I że żaden nie
wrócił. Nie chcesz mieć partnera na stałe?