sobota, 28 kwietnia 2012

Peccatum - 2 - Czasami to, że znali się tak dobrze było przekleństwem

Tom patrzył się przez chwilę na drzwi. Zaklął pod nosem i ruszył w kierunku szuflady z bielizną. Wciągając świeże bokserki bił się z myślami. Oczywistym był dla niego fakt, że Bill był dla niego bratem, przyjacielem i kochankiem. Za każdym razem, gdy powracał myślami do momentu gdy zaczęli ze sobą sypiać nie mógł uwierzyć, że to stało się naprawdę, ale nigdy, przenigdy tego nie żałował. Jednak mając dwadzieścia jeden lat coraz bardziej we znaki dawały mu się wyrzuty sumienia. O ileż prostsze byłoby ich życie, gdyby nie byli braćmi! A jednak czuł, że uraził Billa swoją prośbą. Westchnął ciężko kolejny raz i ubrał się do końca. Poszedł do kuchni, gdzie zastał brata siedzącego przy kuchennym stole nad kubkiem kawy. Gdy podszedł bliżej dostrzegł gęsią skórkę na jego ramionach. Objął go od tyłu i przytulił do siebie, próbując ogrzać.
Bill nie spojrzał na niego. Był pogrążony we własnych myślach. Doskonale wiedział, że Toma bardzo często dręczą wyrzuty sumienia. On też nie był od nich wolny. Wciąż przechodziły mu przez głowę pytania co by było, gdyby ktoś się dowiedział albo jak żyliby, gdyby to się nie zaczęło. Ale prawda była taka, że jakby się nie starał, nie potrafił zdusić w sobie tego uczucia. A takie prośby brata bolały.
- Kocie... - zaczął kulawo, odchrząknął i zaczął jeszcze raz. - Billy, ja... sam wiesz jak bardzo cieszę się, że jesteś mój. Jesteś wspaniały, uwielbiam cię, ale... - Poruszył dłońmi po jego ramionach, by rozetrzeć zmarznięte ciało. - ... ale naprawdę wierzysz, że uda nam się być na zawsze razem? - spytał z naciskiem w głosie
- Nie. Nigdy w to nie wierzyłem, Tom. Wiesz, że zrobiłbym dla ciebie wszystko. Naprawdę. Możesz sobie znaleźć kobietę, ożenić się z nią, założyć rodzinę i od czasu do czasu przychodzić mnie pieprzyć. Zniósłbym to. Ale nie proś mnie, żebym przestał cię kochać, bo tego nie potrafię. Przykro mi.
- Nigdy nie mógłbym prosić cię o to byś przestał mnie kochać. Wiesz jak to podbudowuje moje ego? - Tom zaśmiał się nieco wymuszenie, wcielając się nieświadomie w rolę, którą odgrywał przed innymi. - Po prostu... A, pieprzyć to. Jest dobrze tak, jak jest, tak? Nie powinienem już o tym mówić. Zmieńmy temat. - Pochylił się za jego placami, przebierając palcami po krótszych włosach na bokach głowy, po czym cmoknął go w kark  
Bill przymknął oczy, przystając na zmianę tematu.
- Wezmę prysznic i pójdziemy na spacer ze Scottym, co? Dałeś mu już coś do jedzenia czy najpierw postanowiłeś nakarmić mnie? - Uśmiechnął się lekko.
- Nie, nie karmiłem go jeszcze. A nie masz ochoty nieco się rozgrzać zanim pójdziesz pod prysznic? - Ciepłe ręce Toma zawędrowały na brzuch Billa i tam przyjemnie grzały.
Mruknął cicho.
- Jak zaczniesz mnie rozgrzewać, to nie wyjdziemy przez co najmniej godzinę. - Postawił kubek na stole i wstał z miejsca, wysuwając się z objęć brata.
- A tobie to będzie bardzo przeszkadzało, co? - Tom podniósł sugestywnie jedną brew do góry po czym oblizał swoją dolną wargę robiąc krok w jego kierunku
- Będzie, bo obawiam się, że kolejny raz w tak krótkim odstępie czasowym może odebrać całą przyjemność z tego spaceru. - Uśmiechnął się, rozbawiony i umknął do łazienki.
- No wiesz co Billy, ale ty jesteś! - krzyknął za nim, a następnie wyciągnął z szafki psią karmę i nasypał odpowiednią porcję do miski stojącej na podłodze. Usiadł na miejscu Billa i czekając na niego dopił jego kawę.
W końcu przyszedł, ubrany już do końca i w wyjątkowe jak na siebie dość luźne rzeczy. Włosy jednak ułożył.
- Jaki jestem? - Objął go od tyłu i wsunął dłoń pod bluzę brata, układając ją na umięśnionym brzuchu. 
- Jeśli pominiemy oczywisty fakt, że jesteś mój...- Zaśmiał się cicho czując poruszające się palce brata. - ...to jesteś obłędny i niezastąpiony. 
Uśmiechnął się i zabrał rękę.
- Możemy iść. - Odsunął się, biorąc jeszcze smycz. 
- Już? - Zawód w głosie Toma był doskonale słyszalny ale posłusznie, aczkolwiek z niechęcią podniósł się i ruszył w stronę wyjścia.
- Mamy cały tydzień. Ale wiesz, skoro to wolne od pracy, to nie zamierzam spędzić całego tego czasu w łóżku. - Zapiął smycz Scotty'emu. 
- Jakie masz zatem plany? Ja liczyłem na tydzień pełen seksu i rozpusty, ale widzę, że to tylko w mojej głowie urodził się taki genialny plan.
- A uwzględniłeś w tym genialnym planie mój tyłek, Tommy? Nie mógłbym siedzieć po takich wrażeniach. 
- Uwzględniłem wszystko, nawet opcje posiadania twojego chuja w moim tyłku oraz seks w każdym możliwym miejscu. Ale skoro nie chcesz... - Uśmiechnął się wrednie i rozejrzał dookoła po czym sięgnął ręką do idealnie nastroszonego irokeza brata.
Bill od razu złapał go za rękę, zatrzymując.
- Możesz zapomnieć o seksie, jeśli zniszczysz mi fryzurę - powiedział bardzo poważnie. 
- Wtedy znajdę sobie jakąś chętną panienkę, ale co ty, biedaku, zrobisz beze mnie? - Roześmiał się głośno, pocierając kciukiem przytrzymującą go dłoń.
Czarnowłosy prychnął pod nosem.
- Chodźmy już na ten spacer. Chcę wykorzystać ten tydzień. - Puścił jego rękę i poszedł do drzwi ze Scottym. 
- Pytam cię po raz kolejny, jakie masz plany? - Ruszył za nimi, rzucając spojrzenie na tyłek brata.
- Dzisiaj wieczorem planuję na przykład iść do kina. - Wyszedł z domu. - Zamknij drzwi - rzucił jeszcze do Toma. 
- Do kina? Z kim niby? - rzucił zdziwiony przekręcając klucz w zamku.
Czarny odwrócił się i spojrzał na niego jakoś dziwnie. Potem pokręcił tylko głową i ruszył wzdłuż ulicy. 
- No o co ci chodzi? - Tom czasem naprawdę nie nadążał za bratem. - Spytałem z kim się wybierasz do kina, co w tym dziwnego? 
- I ty jesteś moim bliźniakiem? - Poczekał aż Tom się z nim zrówna. - Chciałem iść z tobą. 
- Ze mną? No sorry wielkie, ja sobie wyobrażałem dzisiejszy wieczór obżerając się popcornem, oglądając film na naszym wypasionym telewizorku, a później iść z tobą do łóżka i sprawić byś odleciał. Wiesz, przez to, że non stop kreuję się na podrywacza i jebakę, że niby podrywam wszystkie ładniejsze dupki jak leci, nie mam ochoty wyłazić na miasto. Jesteśmy rozpoznawalni i to jest fajne, ale na litość boską, mamy tydzień wolnego! Nacieszmy się sobą zanim znów będziemy musieli wrócić do udawania.
- To trzeba było nie kreować się na takiego playboya. Poza tym, zawsze możemy wynająć całą salę. - Skierował się w stronę parku. 
- Tobie naprawdę aż tak na tym zależy? Poza tym skoro wynajmiemy całą salę to czym to się będzie różnić od oglądania filmów w domu?
- Po prostu chcę gdzieś wyjść. Nie uwierzysz, ale sex też bywa męczący. 
- Masz racje, nie uwierzę. - Rozejrzał się dookoła, a zauważając brak ludzi podszedł do brata i zawiesił mu rękę na ramieniu, palcami delikatnie głaskając jego policzek. Potem czym zabrał rękę, westchnął na pokaz i jęknął:
- Na jaki film chciałbyś pójść? 
Bill uśmiechnął się lekko pod nosem.
- Jeszcze się nad tym nie zastanawiałem. Wilkołak, Resident Evil, Polowanie na Czarownice, Tron? Możesz wybrać. 
- A nie lepiej iść na Szybkich i wściekłych? Koniecznie musi to byś jakiś horror? 
- Nie wszystkie, które wymieniłem są horrorami. Ale jasne, mogą być szybcy i wściekli, jeśli oglądanie tego po raz kolejny cię nie nudzi. No i jeśli się boisz...
- Tia, jasne i co jeszcze wymyślisz? - Tom prychnął z politowaniem - To ty będziesz mi właził na kolana jak się czegoś przestraszysz. Skoro się upierasz to wybieram Wilkołaka.
- No, a skoro już przy wyjściach jesteśmy. Przed kinem muszę jeszcze się z kimś spotkać, więc wrócisz do domu ze Scottym sam. Możesz zarezerwować bilety.
- To ty chciałeś kino, więc to ty dzwonisz i zamawiasz salę i bilety! Poza tym... od kiedy to spotykasz się z kimś beze mnie? 
- Braciszku, ja po prostu załatwiam ci rozrywkę na czas rozłąki. Troszczę się o ciebie. Ale w porządku, zrobię to sam, kiedy wrócę.
- O moją rozrywkę się nie martw. - Przysunął się bliżej niego i szybko ścisnął jego pośladek. - Wciąż nie powiedziałeś mi gdzie się wybierasz. 
- Tom, mógłbyś się powstrzymać chociaż tutaj. - Odsunął się od niego. - Wybieram się na spotkanie, już mówiłem. 
- Ale nie mówiłeś z kim. Poza tym... o co ci chodzi? Nigdy ci nie przeszkadzał mój dotyk, stało się coś? 
Parsknął.
- Nie, Tom. Po prostu jesteśmy w miejscu publicznym, pamiętasz? A idę się spotkać ze znajomym. 
- Pamiętam, jasne. - Tom kopnął ze złością kamień. Zabrał Billowi smycz z ręki i bez słowa zawrócił do domu. 
Czarnowłosy westchnął cicho i poszedł za nim, kładąc mu dłoń na ramieniu i zatrzymując go.
- W porządku. Spotkałem chłopaka, który twierdzi, że jest twoim wielkim fanem. Gra na gitarze i poprosił mnie, żebym sprawdził jego umiejętności. Nie chciał, żebyś przyszedł ze mną, bo boi się, że się przed tobą zbłaźni.
Tom szarpnął się, zrzucając jego rękę. Odwrócił się i mrużąc oczy rzucił:
- Wiesz co? Nie wierzę Ci. - Był zły, bo wyczuwał że brat kłamie. Byli bliźniakami, na litość boską,  więc dokładnie wiedział, kiedy mijał się z prawdą. - Daruj sobie kolejne kłamstwa i idź, gdzie masz iść.
Bill skrzywił się lekko. Czasami to, że znali się tak dobrze było przekleństwem. A tego nie mógł mu powiedzieć.
- Więc... cóż... do zobaczenia później. 
Jedyną odpowiedzią Toma było odwrócenie się bez słowa i podążenie w stronę domu. 
Jego brat poszedł w drugą stronę wolnym krokiem. Wykorzystał wczoraj chwilową nieobecność Toma, żeby zadzwonić i umówić się na wizytę. Wiedział, że nie może nic nikomu zdradzić. Sprawa była dość poważna. Gdyby Tom się dowiedział, robiłby mu wyrzuty i z pewnością by się wściekł. No i w takim wypadku kino dzisiaj odpadało. Jego brat potrafił długo się złościć.
Bill westchnął i stanął przed budynkiem, oglądając się jeszcze dookoła, żeby sprawdzić czy nikt przypadkiem nie robi mu żadnych zdjęć, a potem wszedł do środka.
Tymczasem Tom, wciąż zdenerwowany przyszedł do domu. Łaził najpierw bez celu po pokojach, ale w pewnym momencie zatrzymał się i złapał telefon. Znalazł odpowiedni numer i wcisnął zieloną słuchawkę
- Słucham? - Damski głos wypłyną z głośniczka.
- Cześć, Claire. Masz ochotę na szybkie spotkanko?


Umówili się w tej samej kawiarni, co zawsze. Gdy Tom przyszedł już na niego czekała. Miała włosy w ciepłym odcieniu brązu, ładny uśmiech, spory biust i była zawsze chętna na rozmowę z Tomem, mimo że podczas ich "rozmów" rzadko kiedy słychać było jakiekolwiek zdania. Tom uśmiechnął się szelmowsko i usiadł przy stoliku.
- Witaj, Tommy. - Uśmiechnęła się do niego czarująco. Nie zamawiała niczego, bo nie spodziewała się, żeby długo tu zostali. - Co cię sprowadza w moje ramiona?
- Potrzeba, skarbie, potrzeba. - Spojrzał lubieżnie w jej dekolt, a jego ręka zawędrowała na kolano i powoli posuwała się w górę pod materiałem spódnicy.
- Masz ochotę na coś do picia? Wódka, whisky, tequila, wino? - Uśmiechnął się, zwilżając swoją dolną wargę. Zauważył, że Claire wpatruje się w jego usta jak zahipnotyzowana. Miał nadzieję, że po jednym czy dwóch drinkach ta dziewczyna zamieni się w drapieżną kocicę, którą tak lubił pieprzyć.
- Właściwie jestem już po. - Nie strąciła jego dłoni, przeciwnie, dała mu lepszy dostęp. - U ciebie czy u mnie? 
Tom pogłaskał ją po udzie i pochylił się, owiewając jej ucho ciepłym oddechem.
- A jakie masz życzenie? 
- Możesz zabrać mnie do siebie, Tommy... - Przygryzła lekko płatek jego ucha. - Już nie mogę się doczekać aż mnie rozbierzesz. 
Tom odsunął się od niej i zaśmiał z satysfakcją.
- Uwielbiasz jak cię rozbieram, co? Powiedz, co jeszcze lubisz jak ci robię? - Jego uśmiech był przepełniony narcystycznym uwielbieniem. Wiedział, że takie zachowanie kręci większość lasek.
- Pokażę ci, jak tylko stąd wyjdziemy. - Uśmiechnęła się, wstając od stolika. Nigdy się z Tomem nie bawili, grali w otwarte karty. To był tylko sex.
Gitarzysta stanął przed nią i kładąc jej ręce na talii przysunął ją do bardzo namiętnego pocałunku. To co poczuła Claire na swoim udzie zdecydowanie nie było telefonem schowanym w kieszeni. Odwzajemniając pocałunek uśmiechnęła się lekko i wtuliła się mocniej. Tom chwycił ją za rękę i pociągnął w stronę samochodu.
- A może tak szybki numerek? Pojedziemy w jakieś odosobnione miejsce... - powiedział przyciszonym głosem, wywołując tym u dziewczyny kolejną falę podniecenia.
- Och, na litość boską, Tom, może być szybki numerek, tylko się pospiesz. - Była już zbyt podniecona, żeby bawić się w jakieś gierki słowne.
Tom wyszczerzył się niekontrolowanie i zaprowadził ją do samochodu, otworzył jej drzwi, lecz zanim wsiadła przycisnął ją za pośladki i pocałował. Następnie usiadł za kierownicą i odpalił samochód.
- Chciałaś mi chyba coś pokazać? 
- Jeśli tylko będziesz potrafił prowadzić... - Schyliła się i rozpięła jego rozporek od razu wydobywając na wierzch jego męskość.
-Nnn... - Tom wypchnął biodra nieco do góry. Usta tej dziewczyny naprawdę potrafiły czynić cuda.

Po skończonym obciąganiu Tom zabrał Claire do domu. Jak tylko drzwi się za nimi zamknęły docisnął dziewczynę do ściany i ściągając z niej majtki złapał ją za uda. Wcześniej zsunął minimalnie spodnie i teraz wszedł w nią jednym ruchem przyciskając jeszcze mocniej do ściany. Claire objęła go za szyję i zaczęła dyszeć.
Gdy Tom szykował się do kolejnego pchnięcia drzwi otworzyły się i stanął w nich Bill.

11 komentarzy:

  1. O mamo... Bill być może na coś choruje,a jego braciszek zalicza laskę...Coś czuję, że jego wcześniejsze słowa "Możesz sobie znaleźć kobietę, ożenić się z nią, założyć rodzinę i od czasu do czasu przychodzić mnie pieprzyć. Zniósłbym to" nie są zbytnio prawdziwe i teraz będzie wielki pan foch i z tygodnia rozpusty pozostanie tylko ta jedna noc? Chyba,że Tom potrafi idealnie przepraszać xD
    I małe pytanie, wiecie już co ile będziecie dodawać?
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, wielki pan foch? Fachowe Obciąganie Chuja bardziej pasuje xD
      Nie, to by nie było w moim stylu, żeby tą kwestię Bill powiedział tylko tak sobie xD Ale nie martw się, nie będziesz musiała długo czekać na ciąg dalszy.
      Będziemy dodawać w nocy z niedzieli na poniedziałek. Jak będziemy miały już zapas, to może częściej. W każdym razie, jutro też będzie xD

      Usuń
  2. To teraz i Wam mogę powiedzieć, że kończenie rozdziału w takim momencie powinno być karane.
    Czyżby Bill był chory? Sama jestem ciekawa co to było za spotkanie. Zasiałyście ziarno zagadki. Ale to fajnie. Będzie się nad czym zastanawiać. :)
    Czułam, że Bill wejdzie w kulminacyjnym momencie. Nie mam pojęcia, jak on się zachowa. Za krótko znam ich w tym opowiadaniu, żeby powiedzieć, co zrobi. Może poczuje jednocześnie smutek pomieszany ze złością. Może zostać, wyjść. Jest dużo możliwości. :)

    Czytając to opowiadanie mam wrażenie, jakby pisała je jedna osoba, a to znaczy, że zgrywacie się ze sobą. :)
    Brak mi tylko czasami imienia lub jakiegoś określenia, żeby wiedzieć co kto mówi lub robi. Dawajcie je częściej. :)
    Która kogo pisze? Po odpowiedzi na komentarz O. domyślam się, że Himi pisze Billa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam się podpisać. To ja Elis. :)

      Usuń
    2. A jeszcze jedno, Wasz Bill ma tego kolczyka w przegrodzie nosowej czy nie? Mam nadzieję, że nie, ponieważ wolę go bez tego. Nie podoba mi się ten kolczyk.
      Lubię jego oczka. Mrauuu. :)

      Elis

      Usuń
    3. Zgadza się, Himi pisze Billa, a ja Toma. A co do urywania odcinków - mówiłam Himi, by przedłużyła tekst, ale ona się uparła! No cóż, stronka jest w jej rękach i ona rządzi :)I niem, Bill jeszcze nie ma septum.

      Usuń
    4. Zakończyła w denerwującym, ale dobrym momencie. :)
      O fajnie, że nie ma tego kolczyka.

      Usuń
    5. Ja też nie lubię jego septum, Elis xD

      Usuń
  3. Po:
    1. Stanowczo za mało opisów!!!!!
    2. ZA KRÓTKO!!!!!
    3. Nienawidzę was małpy wredne!!! *gdera zła za zakończenie*

    O mój boże... Biedny Billy @_@
    Nie wiem czemu, ale obstawiam dwa rozwiązania sytuacji. Albo Tom zobaczy w jego oczach ból i zranienie, zaraz przed tym jak Bill zamknie drzwi i gdzieś zniknie, pewnie nie wracając na noc albo późno w nocy, albo będzie udawał obojętnego, pogratuluje bratu dziewczyny i zamknie się w pokoju i nie będzie chciał rozmawiać z Tomem. Czuję że jednak na tyle długo muszą grać "tylko braci", że powstrzyma się od robienia Tomowi wyrzutów przy osobie trzeciej. No bo chyba nikt nie wierzy że to: "Możesz sobie znaleźć kobietę, ożenić się z nią, założyć rodzinę i od czasu do czasu przychodzić mnie pieprzyć. Zniósłbym to."- było powiedziane ale na pewno nie było szczere! I wiem że ta sytuacja nie przejdzie bez echa.
    No i skręca mnie z ciekawości co za sekret ukrywa Bill. Tatuaż? Pirsing? Operacja plastyczna @_@??? Wierze jednak że to nie choroba, bo przecież Tomy się wściekł jakby wiedział... A o chorobę nie można mieć pretensji... prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh... Czemu nikt mi nie wierzy, że to z kobietą było serio?

      Kombinuj, Floo, kombinuj, jestem ciekawa twoich rozmyślań xD A zakończenie... No, ja jestem wredna z natury, wybacz xD Ale nie musisz długo czekać na następny rozdział!

      Usuń
  4. Świetne! Nie spodziewałam się tego ;p
    Tom chyba jest uzależniony od seksu, na to wychodzi xD biedny Bill.
    Super jest to, że jest jakaś tajemnica, coś co chcemy odkryć. Dzięki temu chce się to czytać dalej i dalej :D

    OdpowiedzUsuń