niedziela, 22 kwietnia 2012

Peccatum - Prolog

Okna były szczelnie zasłonięte, a jedyne słabe światło dawała mała lampa, stojąca w rogu pokoju, świecąca przytłumionym żółtym blaskiem. Ciszę przerywały płytkie, przyspieszone oddechy i tłumione jęki. Po jakimś czasie od strony łóżka dało się słyszeć głośniejsze westchnienie i wtórujący mu cichy pomruk. Tom Kaulitz wysunął się ze swojego brata i oparł głowę o jego obojczyk, uspokajając oddech. Każde ich wylądowanie w łóżku oprócz samych emocji wywołanych przez podniecenie było dodatkowo wspomagane przez uczucie adrenaliny. Świadomość, że to co robią jest grzechem i to bardzo poważnym kładła się cieniem na ich wzajemne relacje, jednak to co do siebie czuli było silniejsze od wszelkich zakazów. Tom uśmiechnął się słabo i pocałował Billa w podbródek

- Masz ochotę na jeszcze jedną rundkę? 
Czarnowłosy chłopak zaśmiał się cicho.
- A masz jeszcze siłę? - Uniósł się nieco i wpił namiętnie w wargi bliźniaka. Prowokował go, chociaż doskonale wiedział, że to on nie zniesie kolejnego razu. Tom miał w sobie bardzo dużo werwy, ale nie przeszkadzało mu to, kiedy wykorzystywał ją w takie noce, jak ta.
- Wątpisz? - Przygryzł dolną wargę, zwilżając ją. Jego oczy uśmiechały się do brata, kiedy sięgnął ręką do jego podbrzusza i leniwie, drażniąco zaczął je głaskać.
- Nie śmiałbym. - Przymknął oczy z cichym pomrukiem. Był wykończony, ale lubił, kiedy Tom był dla niego tak czuły.  
- Prawidłowo. - Zaśmiał się cicho, ciągle leżąc na kochanku. Zassał się na jego szyi, robiąc mu malinkę. Czuł się zbyt dobrze leżąc na nim i wcale nie chciał się z niego zsuwać, jednak wiedział, że Bill długo nie wytrzyma jego ciężaru. Przetoczył się na plecy i zaborczym chwytem przysunął go do siebie.
- Co robimy jutro? - Bill ułożył się wygodniej i naciągnął na nich kołdrę. Wykąpać mogą się rano. Nie musieli wcześnie wstawać.  
Starszy z braci zamyślił się i zaczął głaskać wtulonego w siebie chłopaka po ramieniu. Uwielbiał go dotykać, jego skóra była zawsze miękka, a pachniał obłędnie. Obrócił się trochę na bok i liżąc delikatnie wrażliwą skórę tuż za uchem wyszeptał:
- A na co masz ochotę? Ja proponowałbym nie wychodzić jutro z łóżka... - roześmiał się cicho, biorąc do ust płatek ucha i zasysając się na nim.
Bill pogłaskał brata po umięśnionym ramieniu.
- Chcesz mnie wykończyć? Dzisiaj wziąłeś aż nadto. - Zassał się lekko na jego szyi, robiąc malinkę. - A jutro... Będziesz musiał mi podać dobre argumenty.
- Aż nadto? Naprawdę? Ja bym powiedział, że ty byłeś dziś aż nadto chętny. - Tom zabrał rękę z ramienia brata i zaczął wędrować nią po jego torsie, skupiając uwagę na sutkach, które na bladej klatce piersiowej doskonale się odznaczały. - Dobre argumenty? A to nie wystarczy? - Zaczął go całować, najpierw delikatnie, a później pogłębił pocałunek zaczynając dotykać językiem srebrny kolczyk.
Mruknął cicho, odsuwając jednak po chwili głowę.
- Jutro, Tommy. Wymęczyłeś mnie. 
- W końcu mamy tydzień wolnego od wszystkich wywiadów, sesji i innych tym podobnych pierdół, nie? Trzeba to wykorzystać, Kocie. - Tom w wyjątkowo dobrym humorze nie pluł jadem ani złośliwościami.
- Tak, tak. Więc teraz daj mi spać, bo jutro będę nie do życia i rzeczywiście spędzę cały dzień w łóżku, ale na pewno nie tak, jakbyś chciał. - Przytulił głowę do poduszki i zamknął oczy, odsuwając się nieco od brata. - Aha, na śniadanie chcę naleśniki.
- Naleśniki? Będziesz musiał mi zatem podać dobre argumenty, żebym ci je zrobił. - Zaśmiał się pod nosem, przysuwając się do pleców brata i wtulając nos w jego włosy. Były miękkie i nieułożone, co sprawiało, że wyglądał zupełnie inaczej niż w czasie koncertów czy sesji zdjęciowych.
- Jesteś mój, wiesz o tym? - tchnął mu prosto do ucha obejmując go mocniej. 
Bill uśmiechnął się lekko, nic jednak nie odpowiadając. Dobrze to wiedział. Tak samo jak Tom był jego. Należeli do siebie i nic nie było w stanie tego zmienić.
Tom westchnął ciężko w kark swojego kochanka. Swojego brata. Zawsze, gdy zasypiali w swoich ramionach ostatnia myśl skupiała się na łączących ich relacjach.
- Co za chujnia - pomyślał, po czym przytulił się do pleców Billa i odpłynął w sen. 

6 komentarzy:

  1. Hmm...strasznie mi się spodobał ten prolog ;] I napewno będę czytać dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Mam nadzieję, że cię nie zawiedziemy ;]

      Usuń
  2. Nie będę się rozwodziła nad tym, że to było fajne, ale krótkie. :)Wybaczam długość, bo to prolog, który ma nas wprowadzić w świat opowiadania i relacji braci.
    Ciekawa jestem, jak to się zaczęło między nimi i ile już trwa. I który zrobił pierwszy krok do tego ich grzesznego życia. Życia, które im widać bardzo odpowiada. :)
    Dziewczyny życzę Wam weny i byście wytrwały w pisaniu. Będę to czytać i naprawdę dobrze się to zapowiada, chociaż ciężko coś powiedzieć więcej po prologu. :)

    Elis

    OdpowiedzUsuń
  3. Jako, że znam Wasz fick, który był doskonały, sądzę że i to opowiadanie takie będzie. I mam nadzieję, że nie będąc fanką TH i nie wiedząc nic na ich temat jakoś się odnajdę ;)
    Weny <3
    O.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej.. Byłam fanką TH :P Nie wie czy chcę czytać kazirodczego yaoica, ale może tu będę wracaaaać ;> ;>
    `MinYang :*

    OdpowiedzUsuń