Tom obudził się pierwszy. A raczej obudził się z powodu hałasujących za
oknem ptaków, które ćwierkały jak szalone. Przeciągnął się, a jego
spojrzenie padło na bliźniaka. Tak bardzo go kochał i wiedział, że było
to cholernie niewłaściwe. Jednak wystarczyło że spojrzał na swojego
młodszego braciszka, a od razu poczuł przypływ czułości, miłości i...
podniecenia. To było niesamowite uczucie, nie do porównania z niczym
innym. Pochylił się nad Billem i powiódł opuszkiem palca po jego
policzku. Następnie przysunął się jeszcze bardziej i tą samą drogę
pokonał ustami, kończąc delikatnym pocałunkiem w kącik warg. Wyprostował
się i jeszcze raz spojrzał na nagą sylwetkę brata.
- Co ja mam z tobą zrobić, Kocie? - szepnął z bólem w głosie. Był jego
starszym bratem, powinien się nim opiekować, a tymczasem pozwolił by
wplątali się w takie bagno.
Szorując całe ciało przypomniał sobie rzuconą w przestrzeń prośbę Billa
o naleśniki. Pokręcił z politowaniem głową, po czym po skończonym
prysznicu owinął biodra ręcznikiem i poszedł do kuchni. Rozrobił szybko
ciasto i rozpoczął poszukiwania czegoś co spełniłoby rolę farszu. Znalazł ledwo napoczęty słoik nutelli i bitą śmietanę.
Wylewając na patelnię pierwszą porcję ciasta poczuł, że chciałby móc
robić to częściej. Wiedział jednak, że ich związek nie ma racji bytu
poza kilkoma dniami na jakiś czas, gdy Gustav i Georg wyjeżdżają do
rodzinnych okolic, zostawiając ich samych sobie. Czy to takie dziwne, że
dwoje najbliższych sobie ludzi pragnie być razem? Dzielili myśli,
poglądy, przeczucia... łóżko. Idealny związek, gdzie jedna osoba w stu
procentach była pewna drugiej osoby, nie ma szans na częste trafienie.
A kiedy już się udało, okazuje się, że konwenanse i oczekiwania
niektórych są tak sztywne, że nie ma opcji utrzymania tego uczucia.
I tak Tom i Bill starali się czerpać pełnym garściami z tych momentów
chwilowego odpoczynku od życia w świetle jupiterów, ciesząc się sobą
nawzajem i usilnie wierząc w tą namiastkę prawdziwego związku. Bo nie
można. Bo są braćmi. Czy fakt jakby Bill urodził się dziewczyną
zmieniłby cokolwiek? Byłoby to tak samo odrzucające i wzbudzające
wstręt zjawisko. Tom w czasie swoich przemyśleń sprawnie smażył
naleśnika za naleśnikiem, które później posmarował nutellą, zabrał
talerz i puszkę bitej śmietany i poszedł do pokoju gdzie spał jeszcze
Bill.
Czarnowłosy powoli się wybudzał. Ćwierkanie ptaków nie przeszkadzało mu
tak, jak jego bratu. Miał kamienny sen, czego nauczył się w trasach.
Był zbyt zmęczony po koncertach, żeby jakieś hałasy go budziły.
Otworzył powoli oczy i podniósł się do siadu. Uśmiechnął się, widząc Toma z naleśnikami.
- Mam rozumieć, że takie argumenty ci wystarczyły? - Przeciągnął się, eksponując bardziej swoje nagie ciało.
Tom uśmiechnął się smutno, po czym przysiadł obok podając mu talerz z jedzeniem.
- Wiesz, że mam do ciebie słabość i nie umiem ci odmawiać.
- Mógłbyś o tym nie myśleć chociaż przez ten tydzień. - Nie był głupi.
Potrafił doskonale wyczuwać myśli swojego brata, mimo, że ten często
próbował je przed nim ukrywać. Ale rzadko poruszał ten temat. - Nic na
to nie poradzimy.
Tom poczekał aż Bill skończy śniadanie, po czym przysunął się do niego
o oparł głowę o jego klatkę piersiową. Było to o tyle dziwne, że to
zawsze on wspierał brata i koił jego wątpliwości czy smutki.
Czarnowłosy objął go ramionami i pogłaskał lekko po głowie. Wiedział, że on czasami też potrzebował pocieszenia.
- To co? Zostajemy dzisiaj w domu czy gdzieś wychodzimy?
- Zostajemy - wyszeptał Tom i zaczął delikatnie kąsać jego szyję. Czuł narastające podniecenie, tuląc się do nagiego ciała.
Bill zaśmiał się cicho.
- Daj mi się najpierw wykąpać, potrzebuję prysznica. - Odsunął od
siebie brata i wstał z łóżka, nie kłopocząc się zasłanianiem swojego
ciała. - No chyba, że chcesz iść ze mną.
- Już byłem. Ileż można się kąpać... - ziewnął. - Poczekam tu na Ciebie
- powiedział i rozciągnął się na łóżku sprawiając, że ręcznik który do
tej pory tkwił na jego biodrach rozwinął się ukazując jego dużą
męskość.
- No wiesz... Biorąc pod uwagę to, co będziemy robić za chwilę... Można
by było od razu wykorzystać prysznic. - Przesunął dłonią po swoim boku
kusząco i zniknął w łazience.
Tom jednak nie zareagował i usadowił się wygodniej na łóżku, podciągając
poduszkę pod głowę. Ptasie trele za oknem umilkły, więc czekając na
brata zamknął oczy i delektował się ciszą, zakłócaną jedynie szumem wody
z łazienki.
Bill wyszedł z niej po piętnastu minutach też w samym ręczniku. Podszedł do Toma i pocałował go mocno, agresywnie.
Ten zaś uchylił jedną powiekę i odwzajemniając pocałunek wymruczał:
- Tak chcesz się bawić? - po czym obrócił go szybko na plecy
przytrzymując mu ręce nad głową i siadając na jego biodrach. Pochylając
się pogłębił pocałunek.
Bill zamruczał na to cicho i zaczął bawić się z jego językiem.
Wiedział, że Tom uwielbia jego kolczyk. A on uwielbiał, kiedy tak
dominował. Czasami walczył z nim dla zabawy, ale i tak zawsze się
poddawał.
Tom tymczasem przesunął się z pocałunkami na brodę, po czym zjechał
tyłkiem z bioder na uda Billa. Pocałował go w mostek, a następnie chuchnął
na jego sutek i delikatnie trącił go językiem, by już za moment mocno
zacisnąć na nim zęby.
Z warg czarnowłosego wyrwał się niekontrolowany jęk. Miał niezwykle wrażliwe sutki, a Tom doskonale o tym wiedział.
- Tommy... - Szarpnął lekko dłońmi, żeby pokazać bratu o co mu chodzi. Nie cierpiał być w łóżku pasywny.
- Hmm? - mruknął zasysając się na jego sutku, oraz od czasu do czasu odrywając się od niego tylko po to, by za chwilę zaatakować ze zdwojoną
siłą.
- Możesz mnie już puścić, wiesz? Nie ucieknę ci. - Westchnął cicho. Czuł jak ogarnia go podniecenie.
Tom spełnił jego prośbę, przesuwając swoje ręce od razu na boki
chłopaka i zaczynając je masować, zajął się jego szyją. Obrócił twarz i
delikatnie przejechał po wrażliwej skórze swoim zimnym kolczykiem.
Bill ściągnął z niego ręcznik, odrzucając go gdzieś na ziemię i położył
dłoń na jego męskości, masując ją. Czuł jak twardnieje z chwili na
chwilę.
Starszy chłopak spojrzał na niego z ogniem w oczach i przygryzł jego jabłko Adama,
ale już po chwili zaczął je lizać, by załagodzić ból. Poruszył biodrami,
wyczuwając sztywniejącą męskość brata.
- Tom... odpuśćmy sobie dzisiaj tę grę wstępną. Będziemy mieli na nią
jeszcze czas. - Pocałował go znowu mocno. Uwielbiał jego pocałunki.
Tom spojrzał na niego zdziwiony. Nie do końca rozumiał co to miało
znaczyć. Odwzajemniając pocałunek, skierował rękę na jego krocze, po
czym lekko tylko dotknąwszy penisa sięgnął do jego jąder i zaczął je
delikatnie masować.
Mruknął cicho.
- Weź mnie już, Tom - wyszeptał w jego wargi.
- Daj lubrykant, leży obok ciebie, pod poduszką.
Bill wyciągnął rękę i sięgnął po buteleczkę. Podał ją od razu bratu, przewracając się na brzuch.
- Zaskakujesz mnie. - Tom uśmiechnął się lekko, wycisnął nieco
żelu na palce i kciukiem przejechał po szparce Billa, delikatnie
zatrzymując się przy jego dziurce.
- Nie baw się, Tom. Jestem rozciągnięty po wczoraj. - Uśmiechnął się
lekko i przymknął oczy. Lubił, kiedy był dla niego czuły, ale teraz
miał ochotę na coś innego.
Chłopakowi błysnęły oczy, po czym szybko nawilżył swojego penisa i wbił się w niego jednym szybkim i zdecydowanym ruchem.
Bill jęknął, zaciskając na chwilę zęby. Cholera. Aż tak gwałtownego
ruchu się nie spodziewał. Odetchnął cicho i rozluźnił mięśnie.
Tom tymczasem prawie że położył się na chłopaku i ugryzł go pod
łopatką. Jego warkoczyki delikatnie muskały rozgrzaną skórę Billa za
każdym razem, gdy ich właściciel poruszał biodrami. Dłońmi sięgnął pod
brata i zaczął stymulować jego penisa.
Czarnowłosy jęknął głośniej, poruszając biodrami, żeby dostosować się
do Toma. Czuł jego oddech na swojej skórze. I czuł, że przez dłuższy
czas nie będzie mógł pokazać się nikomu bez koszulki.
Tom sięgnął jedną ręką do jego sutka i na przemian głaskał
tylko opuszkiem palca albo boleśnie podszczypywał. Cały czas był nisko
pochylony i składał pocałunki na kręgosłupie chłopaka, przygryzając
jego skórę i liżąc miejsce ugryzień. Kolczyk w jego wardze dodatkowo
oddziaływał na to, co czuł posuwany chłopak.
Bill umyślnie zacisnął mięśnie, czując przez to większe tarcie, ale
miał pewność, że jego bratu się to spodoba. Westchnął znowu, czując
jego ruchy. Nie lubił być głośny, ale coraz trudniej było mu utrzymać
jęki.
Tom poczuł zaciskające się mięśnie na swoim penisie i odetchnął ciężko.
Gwałtownie wysunął się cały i niemal brutalnie odwrócił Billa na plecy.
Złapał go pod kolanami i rozłożył jego nogi szeroko. Przez chwilę po
prostu nad nim wisiał i wpatrywał się w niego, by za moment bez słowa
pocałować go mocno, agresywnie w usta. Ręką nakierował swojego penisa
na dziurkę chłopaka i wszedł w niego, wydobywając z brata głośny jęk.
Uwielbiał słyszeć, że to co robi sprawia mu przyjemność.
Bill objął go za szyję, przyciągając bliżej. Czuł, że długo już nie
wytrzyma. Tom miał naprawdę duże doświadczenia i zawsze wiedział jak
sprawić mu przyjemność.
Czując na sobie rozgorączkowane ruchy brata, sięgnął dłonią między
ich ciała i złapał penisa Billa uciskając go dokładnie w taki sposób,
jaki jego brat lubił najbardziej.
Czarny jęknął głośniej i doszedł gwałtownie, zaciskając jeszcze mocniej mięśnie na członku w sobie.
Tom zaczął się poruszać czując jak mięśnie otaczające jego penisa
zaczynają pulsować. Wbił się jeszcze kilka razy po czym z głośnym
jękiem skończył i wtulił się w brata. Oparł łokcie obok jego głowy i
popatrzył mu prosto w oczy.
Bill uśmiechnął się, zmęczony i musnął tylko wargi Toma. Zwolnił uścisk na jego szyi.
Chłopak odwzajemnił pocałunek, jednak zmarszczka która pojawiła się między jego brwiami nie znikła.
- Czym się martwisz, Tommy? - Oderwał się od niego i spojrzał mu w oczy.
- Czym się martwię? Serio się nie domyślasz? - Uśmiechnął się smutno
i niemal desperacko przywarł do niego. - To się musi kiedyś skończyć,
wiesz o tym równie dobrze jak ja.
- Już o tym rozmawialiśmy. - Objął go lekko. - Kiedyś się skończy, ale
skoro na razie trwa, to nie ma sensu się zamartwiać. Wierzysz, że
bylibyśmy w stanie przestać? Bo ja nie.
- Może powinniśmy spróbować? Chociaż na jakiś czas? Jak skończy się nasz
wolny tydzień może postaramy się choć jakiś czas udawać, że jesteśmy
tylko braćmi? - Tom wpatrywał się wyczekująco w jego twarz nadaremno
próbując złapać z młodszym bratem kontakt wzrokowy.
- Cały czas udajemy, Tom. Przed innymi. A przed sobą próbowałem wiele razy. To nie ma sensu, dobrze wiesz.- Wiem czy nie wiem, to nie o to chodzi! To co robimy jest po prostu... - Chłopak poderwał się z łóżka i całkiem nagi podszedł w stronę zasłoniętego okna.
- Ile razy będziemy to przerabiać, Tom? - Bill też się podniósł i wstał z łóżka, ubierając na siebie bokserki. - Możemy udawać, jeśli chcesz. Znajdź sobie dziewczynę, pokaż ją dziennikarzom. Proszę bardzo. Jeśli ci się uda, to dobrze. Może przestaniesz mieć wyrzuty sumienia. - Wyszedł z pokoju.
Tako sobie myślę o ich sytuacji i fakt jest smutna. Tak naprawdę nie mogą być razem. Nie mogą nikomu powiedzieć. Z pewnością zostali by rozdzieleni lub trafili do więzienia. Żyją chwilą, ale i tak nad nimi wisi to wszystko co może ich w każdej chwili rozdzielić. Na razie nie widzę szczęśliwego końca.
OdpowiedzUsuń"To się musi kiedyś skończyć, wiesz o tym równie dobrze jak ja." Tom myśli o przyszłości. Boli go co będzie dalej, że za niedługo... I do tego faktycznie ma wyrzuty sumienia. A Bill mam wrażenie, że żyje chwilą. Nie ważne co będzie jutro. Ważne co jest teraz.
Ponownie udawać przed sobą, że są tylko braćmi? Trudne. Nie po tym co ich łączyło i łączy. Nie kochają się jak bracia. Już nie.
Pomarudzę tylko, że za szybko to się skończyło. :)
Czekam na kolejny rozdział. I weny.
Elis
Cieszę się, że ten smutek i rozterki są wyczuwalne. No tak, Tom jako starszy czuje na sobie podwójną odpowiedzialność - za siebie i za brata. I jest mu ciężko niekiedy. Co nie zmienia faktu, że dobrze im ze sobą. :)
UsuńPodoba mi się, to, że tu jest jakaś głębia, jakieś dno, do którego bohaterowie będą dobijać, by się odbyć. Uważam, że układając ich relacje, dobre jest przedstawienie ich w łóżku, ich wzajemnego pragnienia i przyciągania, na który tak naprawdę nie mają (jak już wiedzą) wpływu. Aż chce się dalszego rozwoju akcji, bo każdy "grzech" potrzebuje "rozgrzeszenia".
OdpowiedzUsuńO.
No i wypas, na razie mi się podoba. Czuć ciężką atmosferę głównie przez zachowanie Toma. Najbardziej za to podobała mi się ostatnia wymiana zdań. Mocne. Zastanawiam się czy pociągniecie właśnie ten wątek. Czekam na następny rozdział :D
OdpowiedzUsuńOj, nie fajnie. To musi potwornie boleć. Nie wiadomo co będzie przyszłość nie maluje się jasno i w barwach tęczy :(
OdpowiedzUsuńBiedny Tom. Czuje się nie tylko odpowiedzialny za Billa ale też winny. No i prawda ma wyrzuty sumienia. Wydaje mi się że Bill, boi się myśleć o tym co może być, co będzie, i z tego powodu nie chce o tym myśleć. Nie wiem jak Tom chciałby udawać że są TYLKO braćmi. Nie po tym co było, co właściwie ciągle jest i nie zniknie od tak.
Na razie też, widzę ich przyszłość w deszczowych i ciemnych barwach. Pomiędzy nimi są przebłyski słońca ale.. czy po deszczu ZAWSZE jest słońce??
Weny dziewczyny! Przez was wreszcie słuchałam Tokio Hotel XD
Życzę weny i żeby następny rozdział był dłuższy XD
Ok, ja nie jestem totalnie w temacie Tokio Hotel, nawet musiałam sprawdzić, który z nich to który XD No i jednak lubię inny typ mężczyzn, ale napisałyście to bardzo dobrze :D Mają trochę... ok, bardzo przejebane, haha, ale powinni teraz czerpać z tego co mają, a nie rozmyślać i się smucić, bo to tylko psuje zabawę! W ogóle widać fajny syndrom starszego brata u Toma, a Bill nie jest pizdą, więc też na plus :) Och, no i moja ulubiona mieszanka - erotyzm i jedzenie XD Robienie naleśników urocze, też o takie poproszę XD Super, dziewczyny, oby tak dalej!
OdpowiedzUsuńAh....super odcinek.
OdpowiedzUsuńCzytając o naleśnikach z Nutellą, sama miałam wizję w któej Tom robi takie dla mnie xD
Ich sytuacja jest smutna, ale mam nadzieję, że jednak Tom przesatnie zamartwiać się przyszłością i zacznie żyć teraźniejszością. Będziesz cieszyć się tą chwilą, która trwa - tak jak Bill.
Czarny-Billy, Tom może by i chciał przestać się zamartwiać, ale jednak... no cóż, jest starszy i to go zobowiązuje do myślenia trochę bardziej przyszłościowo, mimo że jest mu z tego powodu cholernie ciężko.
OdpowiedzUsuńKatka, jak ja zaczynałam czytać opowiadania tego typu też miałam z tym problem, więc nie jest tak źle :)Tak, oni mają zdecydowanie przejebane, pytanie czy będą potrafili sobie to jakoś ogarnąć czy przejebią sobie do końca...
Floo, właśnie dlatego spodobał mi się pomysł na takie opowiadanie - to jest sytuacja praktycznie bez wyjścia, na co by się nie zdecydowali to i tak któryś z nich będzie cierpiał. " Pomiędzy nimi są przebłyski słońca ale.. czy po deszczu ZAWSZE jest słońce??" - To jest bardzo dobre pytanie, Floo, bardzo dobre.
Seiridis, cieszę się, że zajrzałaś i że na razie się spodobało. A to jaki wątek pociągniemy dalej, to - no cóż, tajemnica :)
O., odbijanie się od dna, temat grzechu i rozgrzeszenia, akceptacji takiej sytuacji wymaga wielkiej siły. Oby im jej nie zabrakło.
Kiedy kolejny rozdział?
OdpowiedzUsuńElis
"Byłoby to tak samo odrzucające i wzbudzające wstręt zjawisko."
OdpowiedzUsuńHoho, Tom! Ja wcale tak nie uważam! *perv mode_on* xD
Że Bill nie lubi być w łóżku pasywem? Nie pomyślałabym :) Lecę czytać dalej.
Bardzo ciekawe. Nie podniecały mnie nigdy pary braci, ale to może się zmienić, przynajmniej dzięki temu opowiadaniu.
OdpowiedzUsuńScena erotyczna ciekawie napisana, ale jeszcze bardziej ciekawe są uczucia. Dobrze je opisujesz. Chętnie przeczytam kolejne rozdziały :)
I dzięki za komentarze ;)