wtorek, 29 stycznia 2013
Peccatum - 7 - "Kiedyś z tobą nie sypiałem"
Tom wpatrywał się w niego z szeroko otwartymi oczami, zagarnął do tyłu dredy i jak zahipnotyzowany, nie do końca wierząc w to co widzi, wodził wzrokiem za jego palcami.
Czarnowłosy z uśmiechem pozbył się wszystkiego, co zasłaniało jego ciało i usiadł na piętach przed Tomem, odchylając się lekko do tyłu, żeby miał lepszy widok.
Tom oblizał się i wpatrywał w nagie ciało brata. Wodził wzrokiem po jego brzuchu, szczupłych żebrach i sutkach by w końcu przenieść wzrok na jego twarz. Odetchnął głęboko.
- O cholera... - sapnął cicho.
- Podoba ci się to, co widzisz? - Bill przesunął dłonią po swojej klatce piersiowej ponętnym gestem aż w końcu chwycił nią swojego członka, zaczynając go powoli masować.
Tom przełknął ślinę, czując jak cała krew spływa do jego podbrzusza.
- Niesamowicie - powiedział w końcu zduszonym głosem. Bill był obłędny.
Chłopak uśmiechnął się na to i oblizał wargi, nie przerywając ruchów dłonią. Patrzył uważnie na twarz brata.
Tom przez chwilę utrzymywał z nim kontakt wzrokowy, ale już po chwili opuścił spojrzenie, obserwując jak dłoń z czarno pomalowanymi paznokciami przesuwa się powoli po penisie. Odetchnął głęboko i ścisnął mocniej koc, który leżał nieopodal. Z trudem powstrzymywał się by się nie zbliżyć do Billa.
Zaczął szybciej przesuwać dłonią po swoim penisie, nie spuszczając oczu z Toma. Był twardy i czekał już tylko aż Tom nie wytrzyma, i rzuci się na niego.
Ten jednak wpatrywał się w jego rękę jak urzeczony, wzdychając tylko coraz mocniej. W końcu położył sobie rękę na kroczu i pomasował. Jego język co i rusz przesuwał się po dolnej wardze, nawilżając ją co chwila.
- Jesteś gorący, braciszku...
- Oczywiście, że jestem gorący - powiedział z westchnięciem. Miał już przyspieszony oddech.
- A jaki skromny - zaśmiał się starszy z chłopaków, przysuwając bliżej brata. Aż czuł to ciepło które promieniowało z drugiego ciała.
- Tom... rozbierz się - poprosił i jęknął cicho, zaciskając mocniej dłoń.
Chłopak spojrzał na niego czule i ściągnął bluzę, razem z dużym Tshirtem przez głowę i wyprężył klatkę piersiową.
- Też sobie chcesz popatrzeć? - uśmiechnął się lubieżnie, puszczając bratu oczko i poprawiając dredy.
- Jasne, że tak. Bogowi seksu nikt nie dorówna. - Uśmiechnął się i pochylił się do niego, całując go mocno.
- O mnie mówisz, Kocie? - prychnął lekko w pocałunek, ale już po chwili skupił się tylko na jego ustach. Zamruczał cicho z aprobatą, ale odsunął się w końcu. - Chcę popatrzeć...
Zaśmiał się cicho.
- Więc zamierzasz TYLKO patrzeć? - Wrócił do poprzedniej pozycji, rozsuwając jeszcze uda.
- Nie tylko... - odetchnął głęboko - .. ale teraz na pewno. - czuł że ma wypieki na policzkach. Widok jaki się przed nim rozpościerał był tak cholernie podniecający... Nigdy nie widział Billa gdy ten się masturbuje, więc pochłaniał go wzrokiem i czuł jak fala gorąca oblewa całe jego ciało.
I w końcu Bill poruszył jeszcze kilka razy dłonią na swoim członku i doszedł z jękiem, prężąc się seksownie.
Tom przysunął się do niego w mgnieniu oka i objął mocno, chwytając jego rękę i zlizując z palców nasienie. Zasysał się na każdym po kolei i wodził językiem, patrząc przy tym bratu w oczy. To było niezwykłe.
Bill uśmiechnął się do brata i przyciągnął go do siebie, kładąc dłoń na jego twardym penisie.
Z ust Toma uciekł głośny syk, a on sam zafalował biodrami i sięgnął do swojego rozporka. Po chwili był całkiem nagi i zaplótł ramiona na szyi Billa przesuwając nosem po jego policzku.
- Cholera, tęskniłem - wymamrotał, chociaż przecież cały czas byli w swoim towarzystwie.
Zaśmiał się cicho.
- Ja też Tommy, ja też. - Zsunął się niżej tak, że miał jego członka na wysokości twarzy.
Tom rozsunął nogi, dając bratu lepszy dostęp do siebie. No właśnie, bratu... Przez chwilę czuł na sercu wielki ciężar, który niemal odebrał mu dech. Nie powinni tego robić. To było niemoralne i niewłaściwe. Ale przecież byli najbliższymi sobie osobami. Wiedzieli o sobie wszystko. Znali każdy zakątek swoich ciał. Nie wyobrażał sobie, żeby mógł być kiedykolwiek z kimś innym. Zagryzł usta i wsunął dłoń w ciemne włosy Billa.
Bill najpierw chuchnął na członka Toma, czując potem dreszcze przechodzące jego ciało i wziął go do ust.
- Ochhhh.... - mruknął, wychodząc mu biodrami naprzeciw. - Jesteś w tym świetny, Kocie... - aż przymknął oczy by mocniej wczuć się w pieszczotę.
Bill zassał się na nim z pomrukiem. Dłonią zaczął masować jego jądra.
Tom nie wiedzieć czemu był bliski zlewitowania z łózka. Ta pieszczota, mimo że powielana przecież już któryś raz działała na niego wyjątkowo mocno. Napiął mięśnie brzucha, a jego uda zaczęły drżeć. Zagryzł usta i jęknął.
Bill drugą dłonią przesunął lekko po jego udzie w drażniącej pieszczocie. Nie przerywał wsuwania i ponownego wysuwania jego penisa ze swoich ust.
- Pierdolić, to... chodź tu do mnie - wymamrotał nieskładnie Tom, kładąc się na plecach i podciągając na siebie brata. Wcałował się w jego usta niemal desperacko, przesuwając gwałtownie dłońmi po jego plecach, ugniatając pośladki i obejmując go jedną nogą w biodrze. Penisem ocierał się o jego podbrzusze.
Bill oddał pocałunek, biorąc jego penisa w dłoń i nakierowując go na swoje wejście, usiadł powoli na jego biodrach.
- Mmm... bez nawilżenia? - spytał niepewnie Tom. Uchylił powieki, zaniepokojony milczeniem brata. Nie chciał zadawać mu bólu, nie tym razem. - Weź poślizg, Kocie...
- W porządku – ten wymruczał w jego szyję. - Tylko nie ruszaj się przez chwilę. - Wziął go w siebie do końca i odetchnął cicho.
- Ej, Kocie... - szepnął nagle. - Kochanie, będzie cię boleć... - zaprotestował, ale się nie poruszył. Nie chciał by go bolało i nie rozumiał, czemu Bill się do tego posunął. Gdy jednak cholernie ciasne wnętrze zacisnęło się na nim, odchylił głowę do tyłu. - Dostaniesz kiedyś za to... - wymamrotał czując jego ciasność. Uch, jak dobrze...
- Mam nadzieję, że coś dobrego. - Pocałował go lekko, nie ruszając się przez chwilę. Później, kiedy jego mięśnie przyzwyczaiły się do rozpierania, uniósł się i znów opadł, w powolnym tempie.
- W dupę dostaniesz, za takie zachowanie. Nie chcę aby coś cię bolało, rozumiesz? - spuścił z tonu. To było jednocześnie takie dobre i takie złe. Wiedział, że jego podwojona przyjemność została okupiona cierpieniem ze strony Billa. A nie chciał by jego młodszy braciszek cierpiał.
- Wiesz przecież, że jestem niecierpliwy z natury. To twoja wina, że tak długo czekałeś, Tommy. - Opuścił się na niego szybciej z pomrukiem. Był już całkiem rozluźniony i odczuwał tylko dużą przyjemność.
- Moja wina....? - wymruczał zaczynając poruszać biodrami. - Chciałem się tobą nacieszyć, ty niedobry... - mówiąc to łapał głośno oddechy. - Kocham cię - wyszeptał głaszcząc go po bokach. - No, chodź tu z tymi ustami - powiedział, chcąc go pocałować.
- Sam je sobie weź. - Uśmiechnął się zadziornie, nie zbliżając się do niego i wciąż poruszając się regularnie. Był pewien, że Tom zna odpowiedź na swoje wyznanie i bez jego słów.
Tom uśmiechnął się szeroko i podniósł się do siadu, wbijając się tym samym bardziej między pośladki brata, ale podtrzymał go za biodra i wcałował się w jego usta. Podgryzał i zasysał się na jego wargach, postękując cicho.
Bill przycisnął się do niego mocno, wplatając palce w jego włosy i oddając pocałunek z równą żarliwością. Boże, jak on go kochał.
Tom zaczął dyszeć w jego usta, napinając mięśnie brzucha. Był blisko. Wsunął mu język do ust i zaczął badać jego wilgotne wnętrze. Było tak dobrze, tak blisko i tak intymnie. Oparł się z tyłu na dłoniach i zaczął podrzucać Billa na biodrach, czując na swoim ciele mgiełkę potu.
Bill jęknął głośno w jego wargi, dochodząc drugi raz i zaciskając mocniej dłonie na jego włosach.
Tom pchnął jeszcze kilka razy, czując pulsowanie na swoim penisie. Doszedł z cichym pomrukiem spinając pośladki. Odetchnął mocnej i położył się, ciągnąc za sobą Billa. Uspokajając oddech głaskał go po ramionach.
Musnął wargami jego szyję, układając się na nim wygodniej i wciąż czując go w sobie. Przyjemne uczucie.
- Mhhmmm... - zamruczał w reakcji na tę subtelną pieszczotę. Czując jak powoli robi mu się zimno nasunął na nich koc. Powoli mięknął i czuł, że będzie musiał się wysunąć z Billa, ale teraz było mu zbyt błogo.
- Musimy iść pod prysznic - mruknął, przymykając powieki. Ostatnio czuł się tak strasznie zmęczony.
- Musimy...? - jęknął w proteście. Owszem, lepili się od spermy, ale przecież tyle razy już usypiali razem, myjąc się dopiero rano, że jeden raz więcej nie powinno sprawić to różnicy. Uchylił jedną powiekę i spojrzał na brata. - Kocham cię.... - powiedział po raz kolejny. Sam nie wiedział, czemu akurat dziś powtarzał to wyjątkowo często.
Uśmiechnął się.
- Ja ciebie też. I nie, nie musimy, ale jeśli tego nie zrobimy, to zaraz tutaj zasnę, a jestem głodny. - Uniósł się nieco, tak, że członek Toma się z niego wysunął.
Tom westchnął cierpiętniczo. Mała drzemka chyba by im nie zaszkodziła? Pogładził go po pośladku i odchylił koc. - Chodźmy - podszedł do brata od tyłu i kładąc mu ręce na biodrach całował jego szyję i kark, zostawiając dorodne malinki.
- Nie oznaczaj mnie Tom, bo jeszcze ktoś pomyśli, że dopadł mnie jakiś wampir. - Odsunął się od niego rozbawiony i poszedł do łazienki.
- A niech myślą co chcą. Jesteś mój - powiedział pewnie, idąc za nim. Gdyby tylko wiedział, że kiedyś Bill rzuci mu te słowa prosto w twarz to nie wypowiadałby ich tak często.
Nie odpowiedział mu na to, był jednak zadowolony z jego słów. Wszedł do łazienki i pod prysznic, odkręcając od razu ciepłą wodę.
Tom nieodłącznie mu towarzyszył, nie mogąc oderwać od niego rąk. Umył go i wytarł, cmokając gdzie popadnie. Zupełnie jakby nie kochali się od miesięcy. Gdy odświeżeni i ubrani weszli do kuchni Tom spojrzał na brata.
- Co chcesz jeść, Kocie?
- Mam ochotę na pizze. A ty? - Nalał sobie soku i usiadł na blacie szafki, obserwując brata.
- Mhm... chętnie. Mam ochotę na pieczarki, a ty? - spytał Tom sięgając po telefon i ulotkę lokalnej pizzeri.
- Też. I dużo sera. - Napił się, czekając spokojnie aż Tom zadzwoni.
- Z pomidorem czy kukurydzą? - dopytał jeszcze, wykręcając numer.
- Obojętnie. - Wyjął z szafki tabletki i połknął je, kiedy Tom rozmawiał.
Tom złożył zamówienie i oparł się tyłkiem o blat szafki. Patrzył na brata i rozmyślał. Jego problemy ze zdrowiem były mocno niepokojące, ale miał nadzieję, że Bill ma siłę by walczyć, a te głupie myśli o rezygnacji z zespołu już mu wywietrzaly z głowy.
- Hej, Tom. Zagraj mi coś dzisiaj - powiedział nagle Bill.
- Mhmm... cokolwiek zechcesz - powiedział spokojnie, podwijając rękawy bluzy i odsłaniając przedramiona.
Uśmiechnął się, zawieszając na nich wzrok. Sam Bill po prysznicu ubrał na siebie jedynie bokserki. Uznał, że może tak zostać, skoro nie ruszają się z domu.
Tom zauważywszy jego wzrok uśmiechnął się delikatnie. Wiedział, że Bill lubi jego ręce i dłonie. Popatrzył na nieubranego brata. - Nie jest ci zimno? - spytał troskliwie.
Pokręcił głową.
- Jest w porządku. To co? Przenosimy się do salonu i czekamy na pizze?
Tom skinął głową i wyszedł z pomieszczenia. Uchylił okno w salonie i złożył koc. Sięgnął po pilota do telewizora i wyłączył go. Nie miał ochoty na skakanie po kanałach. Chyba w końcu powinien poruszyć sprawę która go nurtowała.
- Co teraz będzie, Bill? Masz już plan leczenia? Co mówią lekarze?
Bill westchnął cicho, wiedząc, że nie uniknie tego tematu.
- Na razie mam brać leki. One zadecydują o tym co dalej. Kazali mi przyjść na kontrolę za dwa tygodnie.
- Ale coś twój lekarz mówi o rokowaniach? Nie wiem, jak leki nie zdadzą egzaminu czy coś? - spytał patrząc na niego uważnie.
- Sarkoidoza nie jest uleczalna na sto procent, ale w większości przypadków tak. Ja mam ten problem, że śpiewam. Jeśli te leki nie pomogą, to dalsze leczenie będzie zależało od objawów.
- No ale to chyba teraz zrobisz przerwę ze śpiewaniem, prawda? Nie chcę byś się nadwyrężał czy coś... - zamruczał, przysuwając się bliżej nieubranego brata.
- Tak, zrobię sobie przerwę. Ty staniesz przy mikrofonie. - Uśmiechnął się, rozbawiony.
Tom spojrzał na niego jak na wariata. On nie śpiewał. Nigdy.
- Chyba ci się coś pomyliło... - mruknął tylko.
- Nie zaśpiewasz mi, Tommy? - Zbliżył się do niego, patrząc mu prosto w oczy.
- Miałem ci zagrać, Kocie - odparł przełykając ślinę i wpatrując się w brązowe oczy. Bill był taki śliczny. Pogłaskał go po policzku, kciukiem muskając usta brata.
- A przy okazji mógłbyś mi zaśpiewać. Dawno tego nie robiłeś. - Musnął wargami jego palce.
- No... ty tu jesteś od wokalu. Ja mam zręczne palce - prychnął dla rozładowania atmosfery.
- Masz też naprawdę podniecający głos - odparł cicho, z pomrukiem.
- Chyba siebie nie słyszałeś gdy dochodzisz. Masz taki cudowny, ochrypły głos jak się o mnie dopraszasz, że aż mną targa - powiedział, uśmiechając się lubieżnie i badając jego dolną wargę opuszkiem palca.
Uśmiechnął się, zadowolony. - Oczywiście. Co do mojego głosu spierać się nie można. Ale i tak chcę, żebyś mi zaśpiewał.
- Billy... - zaczął Tom, ale w końcu zamilkł nie wiedząc co powiedzieć. Nie lubił śpiewać. Robił to KIEDYŚ, gdy Bill był młodszy i kiedy miewał koszmary po których przychodził do niego do łóżka. Wtedy nie sypiali jeszcze ze sobą, więc aby odwrócić jego uwagę śpiewał mu coś cicho, głaszcząc po włosach uspokajająco. A teraz... cóż, śpiewanie kojarzyło mu się z czasami beztroski. Gdy nie musiał się pilnować by utrzymać w sekrecie ich związek. Gdy przytulenie miało na celu pocieszenie, a nie początek gry wstępnej.
- Kiedyś mi śpiewałeś - powiedział, zawiedziony. Już po minie Toma widział, że nie miał szans w tej potyczce. A naprawdę lubił, kiedy brat mu śpiewał. Kojarzyło mu się to dokładnie z tym samym okresem, choć Billem nie targały takie uczucia. Jednak wciąż lubił swoje dzieciństwo.
"Kiedyś z tobą nie sypiałem" przemknęło Tomowi przez głowę, ale oczywiście tego nie powiedział. - Jeszcze to pamiętasz? - spytał tylko zdziwiony. Pamiętał, jak tulił do siebie szczuplutkie ciałko brata i jak bardzo bał się tego co z jego ciałem robiła ta bliskość. To było... zdecydowanie dawno temu.
Prychnął.
- Oczywiście, że pamiętam. Wiesz, że lubiłem, kiedy śpiewałeś. - Westchnął cicho i poszedł odebrać pizze, kiedy usłyszał dzwonek, zostawiając Toma samego.
Tom opadł na oparcie kanapy i zasłonił oczy przedramieniem. Nie przerwałby tego co teraz mieli, ale jak pomyślał, że zbałamucił swojego młodszego brata... Jak się do niego dobierał, jak dotykał i jak w końcu po raz pierwszy Bill mu się oddał. Uch. Może to karma? Za to że sypiał z bratem miał teraz obserwować jak ten cierpi. Przełknął ślinę i ze zdziwieniem zauważył, że ma mokre policzki. Otarl szybko twarz obiema dłońmi i poderwał się z kanapy. Kochał Billa nade wszystko na świecie i przechodziły go zimne dreszcze gdy pomyślał o jego chorobie. Czemu to nie mogło dotknąć jego? Czemu to musiał być Bill?
Czarny wrócił po chwili z trzema kartonami pizzy i położył je na stole. Później wyszedł jeszcze do kuchni po coś do picia. - Chcesz coś? - krzyknął do brata. Rozmowę uznał za skończoną.
Tom przez chwilę chciał zaprzeczyć, ale w końcu krzyknął:
- Przyniesiesz mi piwo? - jakoś go trochę przerastała ta sytuacja. A trochę alkoholu powinno pozwolić mu się rozluźnić. Zaczynał powoli panikować. Choroba płuc... Pokręcił głową i wplótł palce we włosy, pochylając się i opierając łokcie na kolanach. Wgapiał się w dywan, a chaotyczne myśli pędziły mu po głowie.
Bill wrócił po chwili i zmarszczył brwi na widok brata. Postawił na stole jego piwo i swoją cole, a potem klęknął przed Tomem, łapiąc go za ręce, odsuwając je od jego twarzy.
- Wszystko w porządku?
Tom uniósł głowę i spojrzał w ciemnobrązowe, ciepłe oczy brata.
- Hmm...? A, tak. To znaczy, pewnie. Po prostu tak bardzo cię kocham... - wyszeptał pochłaniając oczami twarz brata. Nigdy się tak nie czuł. Jakby choroba Billa wyzwoliła w nim dziwne pokłady czułości i jednocześnie poczucie winy.
- A nie wygląda. O czym myślisz, Tom? - Bill wiedział, że brat ostatnio wciąż się czymś zadręcza, ale nie miał pojęcia dlaczego.
- Nie wygląda, że cię kocham? No wiesz? Ranisz moje ego! - prychnął uśmiechając się lekko by rozładować wyczuwalne napięcie.
Bill prychnął.
- Twoje? Twoje ego zraniłbym wtedy, gdybym powiedział, że jest ktoś przystojniejszy od ciebie. Chociaż właściwie, to jest ktoś taki.
- Mhm. Jedyna prawidłowa odpowiedź to twoje imię. Ale to tylko dlatego, że jesteśmy tacy sami ! - oburzył się na niby. Wsunął się mocniej na kanapę i pociągnął Billa by ten siadł mu okrakiem na kolanach. Położył mu ręce nisko na plecach i przesunął nosem po policzku.
Zaśmiał się, siadając wygodniej.
- Mylisz się. Jestem od ciebie przystojniejszy. - Popatrzył mu w oczy z wesołymi iskierkami.
- Tak? Niby czemu? - zsunął mu dłonie na pośladki i ścisnął je lekko.
- A nie uważasz tak? - zamruczał i musnął lekko jego wargi.
Tom uśmiechnął się w pocałunek. - Czy ty próbujesz mnie podejść?
- Ależ skąd, Tommy. Jednak wciąż jestem głodny, a pizza stygnie. - Zszedł z niego i usiadł obok, przysuwając sobie karton.
Tom westchnął niby cierpiętniczo, przesuwając dłonią po twarzy. Zaczął już sztywnieć. - Bill... jesteś niemożliwy - jęknął i sięgnął po talerz, nakładając sobie od razu dwa kawałki.
- To ty masz dziwny zwyczaj zaczynania czegoś przed jedzeniem, Tom - odparł, zajadając się już swoją pizzą.
- Bo stawiam cię zawsze na pierwszym miejscu! - zaśmiał się zapychając pizzą i otwierając piwo.
- No tak, a zaraz powiesz, że ja wolę jedzenie od ciebie.
- A wolisz...? - Tom uniósł brew patrząc na niego wyczekująco.
Bill spojrzał na niego znacząco, zaraz potem przenosząc wzrok na jego krocze.
- Sam odpowiedz sobie na to pytanie.
- Uwielbiasz mnie - rzucił Tom chełpliwie gdy przełknął. - Jestem twoim ulubionym starszym bratem - dodał jeszcze.
- Jedynym starszym bratem - sprostował. - Chociaż Jost jest bardziej władczy niż ty. - Bill zrobił minę, która mogła mówić naprawdę wiele.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ah, nowy rozdział = banan na twarzy.
OdpowiedzUsuńBardzo podobał mi się fragment, gdy Tom rozmyślał nad ich dzieciństwem i wkradły się w to wyrzuty sumienia. Ciekawie się to czytało i jako, że było dobrze napisane, naprawdę się wczułam.
Pytanko - Będzie może kiedyś opisany ich pierwszy raz? Obyyy... Nie wiem czemu, ale jarają mnie pierwsze razy, a ten może myć ciekawy :)
Fajne było też, jak Bill się masturbował ;) Choć myślałam, że dojdą do tego jeszcze paluszki, wiadomo gdzie, no ale i tak było miło :)
Ogólnie fajny rozdział, choć mam nadzieje, że w następnym wydarzy się coś bardziej znaczącego dla chłopców, jakaś akcja, coś co mnie zainteresuje :)
Pozdro ;)
Another, a co by Cię zainteresowało? :D Masz jakieś konkretne wyobrażenie tego co chciałabyś przeczytać?
UsuńI myślę że pierwszy raz prędzej czy później się pojawi, ponieważ ja również je uwielbiam! I cieszę się, że przypadły Ci do gustu przemyślenia Toma. Starałam się by dobrze to zabrzmiało. Dzięki za komentarz!
Chyba nie mam jakiś wyobrażeń, bo uwielbiam gdy akcja całkowicie mnie zaskakuje ;p Osobiście lubię bójki i gdy jeden z kochanków np. Mógł umrzeć, ale jego luby go ratuje ;p Takie to tandetne czasami... Ale jak ktoś potrafi dobrze to napisać, to jest bosko ;p Dużo krwi i bólu to raczej mój konik, ale do tego opowiadania byłoby ciężko coś takiego dać xD Jednak myślę, że cokolwiek wymyślicie, powinno mnie to zainteresować, bo widać, że potraficie pisać ;)
OdpowiedzUsuńI nie mogę się doczekać tego pierwszego razu ;)
kiedy bedzie cos nowego???
OdpowiedzUsuń