Tom obudził się czując sztywność karku. Podciągnął się na łokciach i spojrzał na brata leżącego obok niego. Najwidoczniej w nocy musieli zmienić pozycję, bo teraz leżeli na boku, zwróceni twarzami w swoją stronę. Tom westchnął myśląc o chorobie Billa i pogłaskał go delikatnie po włosach.
Bill mruknął coś cicho i otworzył powoli oczy.
- Hej - powiedział cicho, widząc brata i odchrząknął cicho, podnosząc się. Był trochę zdrętwiały.
- Nie jestem pewien, pewnie Jost wszystko nam powie, kiedy przyjedzie. Chociaż najchętniej bym się stąd nie ruszał. - odpowiedział wokalista.
- Źle się czujesz? - Tom zatroskał się myśląc o zdrowiu brata. Owszem, wczoraj sam go pocieszał, ale prawda jest taka że nie miał pojęcia co teraz będzie.
Uśmiechnął się do niego lekko, wiedząc o czym myśli.
- Jestem tylko zmęczony. No i chciałbym mieć cię dla siebie. - Przysunął się do niego i pocałował.
Tom polizał jego wargi i pogłaskał go po brzuchu i żebrach.
- Tylko dla siebie, tak? I co byś ze mną robił?
Uśmiechnął się znowu, odsuwając się od niego lekko.
- No nie wiem... Moglibyśmy na przykład zjeść śniadanie, porozmawiać... - Każdemu kolejnemu jego słowu towarzyszyło lekkie muśnięcie czy to szyi, czy ramienia Toma przez jego wargi. - A potem... moglibyśmy iść na to wczorajsze piwo - dokończył przy jego uchu.
- Mhm... Całkiem ciekawy plan. Bardzo mi się podoba - Tom uśmiechnął się, przesuwając ręce na plecy Billa i głaszcząc go patrzył mu w oczy. - Ale i tak musimy czekać na Josta, hmm?
- Zastanawiam się czy mu nie powiedzieć. Nie chcę żadnej wpadki jak ta po wywiadzie, a wtedy przynajmniej mógłbym odpocząć. - Westchnął cicho. - Ale tak czy inaczej, musimy się ubrać zanim przyjdzie.
- Chyba masz rację - Tom uśmiechnął się drapieżnie i przez materiał bielizny, pogłaskał brata po pośladkach. - Trzeba zakryć te twoje chudziutkie żeberka.
Prychnął cicho pod nosem.
- Jestem szczupły, nie chudy, Tom. - Wstał z kanapy i przeciągnął się lekko.
- A ja tylko ładny a nie zabójczo przystojny? Ech, kogo ty chcesz oszukać, kocie? - Tom wstał leniwie podchodząc bliżej. Jego ruchy były powolne i dość sugestywne.
- Musisz częściej robić mi naleśniki. Może wtedy przytyję - powiedział rozbawiony i poszedł do sypialni, żeby się ubrać.
- Też mi coś - Tom krzyknął za nim ze śmiechem i zaczął szukać ubrań dla siebie. Gdy był już gotowy wszedł do kuchni i nastawil ekspres.
Bill po chwili też tam wszedł chwilę później i co od razu rzucało się w oczy, miał na sobie ubrania brata. Co mogło oznaczać, że nie zamierza nigdzie wychodzić i powie Jostowi o swojej chorobie.
Tom nie patrząc na brata zaczął wyciągać płatki z szafki i mleko z lodówki na na śniadanie. Postawił to na stole przed siadającym Billem i gdy odwrócił się by wziąć miseczki potrząsnął głową. Obejrzał się na niego raz jeszcze.
- Czemu masz na sobie moje ubrania? - spytał z niedowierzaniem. Były o wiele za luźne i w ogóle nie pasowały do Billa.
- Bo są wygodne - odpowiedział po prostu i nasypał sobie płatków, kiedy Tom postawił już przed nim miskę. Potem dolał sobie mleka i zaczął jeść, sprawdzając przy okazji telefon.
- Od kiedy patrzysz na wygodę? Jak pamiętam rurki, w których twój tyłek co prawda wyglądał obłędnie, to były tak obcisłe, że z trudem zginałeś nogę w kolanie. - Tom parsknął, siadając i zaczynając wyjadać płatki na sucho.
Bill prychnął cicho.
- Te rurki były błędem. Gapiłeś się na mój tyłek, kiedy tylko wstawałem.
- A tobie to strasznie przeszkadzało, co? - Tom uśmiechnął się drwiąco.
- Niespecjalnie, ale powinniśmy się cieszyć, że akurat wtedy kamery były skierowane na mnie.
- No faktycznie, ulga. - Tom zalał w końcu swoje płatki i zaczął jeść. To czy na jaw wyjdzie ich związek czy też nie ostatnio jakoś mało go obchodziło.
Bill spojrzał na zegarek.
- Zaraz powinien być tutaj Jost.
- Tiaa. Powiesz mu? - Tom spojrzał na niego uważniej, przypatrując się jego niezrobionym włosom i nieumalowanym oczom.
- Powiem. Chociaż nieco obawiam się jego reakcji. - Westchnął cicho.
- Przecież na ciebie nie nawrzeszczy. To nie twoja wina że jesteś chory - gitarzysta pominął milczeniem fakt, że jeszcze wczoraj brat prosił go by wstrzymać się z informowaniem kogokolwiek o aktualnym stanie rzeczy.
- Po prostu wiem, że będzie miał sporo pracy z odwoływaniem wszystkiego. Nie chcę udzielać wywiadów na ten temat. - Dokończył jedzenie i włożył miskę do zlewu.
- Jak pokonasz chorobę do wszystkiego wrócimy. To nie jest koniec, jedynie dłuższy urlop. - Tom stanął za nim i pogłaskał go uspokajająco po ramieniu.
- Taką mam nadzieję. - Odwrócił się do niego i pocałował go krótko, bo słyszał kroki Josta. Manager miał klucze do ich domu, na wszelki wypadek.
Tom odsunął się od Billa, ponieważ nie wiedział czy ten będzie chciał porozmawiać z menedżerem w kuchni, czy może za zamkniętymi drzwiami pokoju. Obstawiał to drugie, więc siadł swobodnie przy stole, czekając aż Jost pojawi się w zasięgu wzroku.
Kiedy już się zjawił, Bill poprosił go, żeby przeszedł do salonu i sam pociągnął za sobą Toma. Nie chciał być sam.
- Sam z nim pogadaj - szepnął Tom, opierając się. - Poczekam tutaj na ciebie, dobrze?
- Czemu nie możesz pójść ze mną? - Bill spojrzał na niego prosząco.
- Bill, no... Wiesz, że ja nie umiem z nim gadać - splótł ramiona na klatce piersiowej. - Poza tym będę się na ciebie gapił i myślał o tym jakie masz słodkie usta i jak cudownie one wyglądają gdy mi obciągasz. A to nie wpłynie dobrze na przebieg rozmowy.
Westchnął cicho.
- W porządku, sam z nim gadam. - Wyszedł z kuchni i dołączył do Josta w salonie.
Tom został w kuchni, chodząc od ściany do ściany. Niby nie wierzył, żeby Jost powiedział Billowi cokolwiek przykrego, ale i tak się martwił. Jednak wiedział, że gdyby był razem z nimi w pokoju na pewno nie umiałby powstrzymać swoich nerwów i powiedziałby coś przykrego, jeśli tylko uważałby, że menedżer czepia się jego brata. Chodził zatem nabuzowany, a czas leniwie podążał do przodu.
Po jakimś czasie oboje weszli do kuchni i Bill na powrót usiadł na swoim miejscu.
- Odwołam wszystkie sesje i wywiady, poinformuję też Gustava i Georga. - David spojrzał na nich poważnie. - W końcu będziesz musiał powiedzieć wszystko mediom, Bill. Liczę na to, że się nim zajmiesz - tymi słowami zwrócił się do Toma.
Ten kiwnął potakująco głową, spoglądając na brata który wgapiał się w podłogę. Poczuł przypływ czułości i już prawie zerwał się by go przytulić lecz powstrzymał go badawczy wzrok Josta.
- Pewnie. Jasne. To oczywiste. - odparł szorstko.
- Świetnie. W takim razie zostawiam was samych. I przypilnuj, żeby chodził do lekarza na wizyty kontrolne - powiedział jeszcze i zostawił ich samych.
Z Billa jakby uleciało całe napięcie.
Tom usłyszawszy trzaśnięcie drzwi wstał szybko i podszedł do niego, przytulając go.
- Widzisz, mówiłem, że nie będzie tak źle, hmm? - cmoknął go w nos i pogłaskał po plecach.
- Odniosłem wrażenie, że powstrzymuje się, żeby na mnie nie nawrzeszczeć tylko przez wzgląd na to, że tu siedzisz. - Uśmiechnął się lekko. - Ale to raczej dlatego, że nie powiedziałem mu wcześniej.
- Tak... akurat pod tym względem świetnie go rozumiem. Też byłem zły, że tak długo trzymałeś to w tajemnicy. - Tom westchnął ponownie, dociskając go do siebie. Miał dziwne wrażenie, że Bill jest teraz bardziej niż zazwyczaj kruchy i podatny na emocje. Nie chciał wypuszczać go z rąk, najchętniej trzymałby go na kolanach prawie przez cały dzień.
- Wiesz, że nie lubię mówić o swoich słabościach. - Wtulił się w ciepłe ramiona brata. - Wolę radzić sobie sam z takimi rzeczami.
- Wiem, Kocie, wiem. Ale uważam, że to głupota.Po to jesteśmy razem by się wspierać, a nie by mieć przed sobą sekrety, tak? - cmoknął go w skroń. Na zewnątrz zagrzmiało i razem z błyskiem pioruna luną ulewny deszcz.
Bill spojrzał za okno.
- Jednak dobrze, że możemy posiedzieć w domu.
- Mhm. Chodźmy na kanapę, nie będziemy przecież cały dzień stali w kuchni. - Tom niechętnie wypuścił brata z ramion i poszedł do salonu.
Czarny poszedł zaraz po nim, ale najpierw wziął swoje tabletki.
- To co robimy? - Usiadł obok brata na kanapie.
- A na co masz ochotę? - Tom objął go w pasie i przyciągnął bliżej siebie. W domu zrobiło się nieprzyjemnie zimno, dlatego dodatkowo otulił ich leżącym na oparciu kocem.
- Tom... zamierzasz znaleźć sobie dziewczynę? - Bill zaczął temat, który cały czas mu ciążył. Był przyzwyczajony do tego, że jego brat wciąż jest w pobliżu kobiet, ale i tak go to bolało.
- Skąd ten pomysł, Kocie? - spojrzał na niego ze zmarszczonymi brwiami.
- Rozmawialiśmy o tym jakiś czas temu, pamiętasz?
- Tia... - Tom westchnął. Nie lubił tego typu rozmyślań. Bill był jego i naprawdę chciałby by było tak na zawsze, ale to co ich łączyło nie było ani zdrowe, ani przyzwoite i po prostu kiedyś będzie musiało się skończyć, ale nie uważał że w najbliższym stanie tak się stanie. Gdyby wiedział, że przewrotny los ma wobec nich inne plany pewnie by się gorzko zaśmiał, ale teraz skrzywił się tylko.
- Po co niby mi dziewczyna?
Bill uśmiechnął się lekko. Taka odpowiedź w zupełności mu wystarczyła. Przynajmniej na razie. Bardzo chciał, żeby Tom był jego, ale wiedział, że to do końca niemożliwe. Wystarczyło mu jednak to, co miał.
- Dzisiaj chyba miał być ten wywiad, który ostatnio dawaliśmy, nie?
- Tak? Nie wiem, nie mam pojęcia.
Bill sięgnął po pilota i włączył telewizor, szukając odpowiedniego kanału.
- Ta prezenterka była straszna.
- Wykonywała swój zawód. Co robić, jesteśmy sławni, przystojni, tworzymy świetną muzykę... wszyscy chcieliby wiedzieć o nas jak najwięcej. No i jesteśmy świetną partią. A na pewno ja. - zarechotał mało skromnie.
Prychnął cicho.
- Żadna panna nie wytrzyma z tobą na dłużej. Masz zbyt wielkie ego. - W końcu znalazł i faktycznie, trafił na początek wywiadu.
- Nie tylko ego mam wielkie - Tom zripostował uśmiechając się lubieżnie i położył rękę na pośladku Billa, przenosząc wzrok na ekran. - A tak właściwie to czemu chcemy to oglądać?
- Bo jestem ciekawy jak wypadłem - odpowiedział Bill prosto. - Poza tym, chcę zobaczyć jeszcze raz jej minę, kiedy tak ją zgasiłeś.
- Ty zawsze wypadasz idealnie. Wręcz ideanalnie - pozwolił sobie na mały żart językowy, przesuwając rękę na biodro brata i znów na pośladek. Robił to powoli i drażniąco.
- Oglądaj. Jestem pewny, że za chwilę wszystkie fanki będą wzdychać z rozczarowaniem.
- Hmm? Niby dlaczego? - Tom pochylił się i nosem trącił szyję brata, nie zaprzestając ruchów ręki.
- No wiesz, ta twoja mowa o tej osobie, dla której zrobiłbyś wszystko. Będą zawiedzione - mruknął cicho, skupiając się na jego dotyku.
- Zapewne. Aż brak mi słów aby wyrazić jak mało mnie to obchodzi. - oddechem pieścił jego skórę, a głaskanie zamieniło się w powolne, niemal niewyczuwalne muskanie.
Bill odwrócił się w jego stronę i pocałował mocno w momencie, w którym prezenterka spytała o uczucia osoby, o której Tom opowiadał.
Tom westchnął w jego usta, uśmiechając się w pocałunek. Jęknął z zaskoczeniem i aprobatą gdy Bill pod kocem przełożył nogę przez jego biodra i siadł na nim okrakiem.
Zaczął kąsać jego szyję, wsuwając dłonie pod koszulkę Toma. Uwielbiał go dotykać.
- Nhhmm - zamruczał Tom, przez materiał spodni zaczynając pieścić pośladki Billa.
- Widzę, że masz juz pomysł jak spędzimy dzisiejszy dzień, co? - szepnął gitarzysta patrząc na niego z namiętnością.
- To jest całkiem dobry sposób. - Zrzucił z nich koc i popchnął Toma tak, żeby leżał na kanapie.
- Łoł, jakiś odwet za wczoraj? - Tom uśmiechał się zrelaksowany, popatrując wyczekująco na Billa. Zdumiewała go jego inicjatywa.
- Wczoraj było przyjemnie. Bardzo. Chociaż naprawdę mnie zaskoczyłeś. - Podciągnąl jego koszulkę w górę.
Tom pozwolił się rozebrać i dotykać. Sam tylko delikatnie głaskał to chętne, szczupłe ciało które nad nim górowało.
- A widzisz, sypiamy ze sobą od kilku lat a ja nadal potrafię wymyślić coś nowego, huh? Masz partnera idealnego - uśmiechnął się do niego, patrząc mu w oczy.
Uśmiechnął się lekko.
- Tak, z pewnością wszyscy by mi ciebie zazdrościli. - Zaczął całować jego klatkę piersiową, spowalniając nieco ruchy.
- Mówisz? - rzucił Tom mile połechtany. Jego klatka piersiowa unosiła się rytmicznie w takt głębokich oddechów, a oczy zaczęły błyszczeć.
- Oczywiście. Mieć w łóżku takiego przystojniaka każda by chciała. - Jego usta były już na podbrzuszu Toma, ale nie posuwał się dalej.
Tom potargał mu włosy i podciągnął go w górę, całując go w kącik ust.
- Ale nie każda może mieć - rzucił hardo, po czym czubkiem języka obrysował jego wargi, pieszcząc je, liżąc i subtelnie przygryzając.
- I z tego się cieszę. - Uśmiechnął się, odpowiadając na pieszczoty.
Tom całował go długo, cierpliwie i drażniąco powoli. NIe napierał na niego, nie popędzał. Delektował się jego smakiem, zapachem, dotykiem skóry. Cieszył się tymi niemalże leniwymi pieszczotami, czując jak wargi brata robią się coraz większe, od ciągłego ich podgryzania i zasysania.
- To jakie jeszcze miałeś plany na nasz wolny tydzień? Możemy zrealizować je teraz.
- Zabawki i wiązanie mamy odhaczone. Wariacki seks odpada ze względu na twój stan zdrowia, kilka innych pozycji też. A to co robimy teraz jest bardzo satysfakcjonujące. Chyba że... - urwał, uświadamiając sobie, że się zapędza.
- Chyba, że...? - Bill uniósł się nieco i spojrzał na niego pytająco.
- Nie, nic. Zagalopowałem się po prostu.
Pocałował go lekko, łagodnie.
- Wiesz, że cię kocham?
- Wiem. Wiem też, że do tej pory nie przejawiałeś zbytniej chęci na niektóre formy pieszczot. - Tom mówił cicho i łagodnie.
- Które konkretnie masz na myśli? - Spojrzał na niego uważniej.
- Bill, serio, nie chcę cię do niczego zmuszać. Fajnie jest tak jak było. - pogłaskał go po twarz, w duchy wyrzucając sobie że poruszył ten temat. Przecież nie będzie go namawiał do rimmingu, na litość boską.
Bill popatrzył na niego jeszcze chwilę aż w końcu westchnął cicho.
- Chyba wiem o co ci chodzi.
- Bill, Kocie... po co się domyślać? Jest cudownie tak jak było. Leniwe pocałunki, ty blisko mnie... - Tom mówił cicho, niemal proszącym tonem.
- Wiesz, że zrobiłbym dla ciebie wszystko, Tom. Więc jeśli tak bardzo tego chcesz...
- Bill, nie chciałbym byś robił coś tylko dla tego, że ja czegoś chcę. Ale może masz sam jakieś pragnienia do zrealizowania, co Kocie?
- To nie tak, że tego nie chcę. Tylko trochę niezręcznie się z tym czuję, wiesz o tym.
- WiEm. Dlatego przecież cię o nic nie proszę, hmm? - trącił go nosem po policzku.
- Ale ja ci tego nie zabraniam - mruknął, znów go całując.
- Jesteś słodki Kocie. Po prostu rozkoszny, wiesz? Jak ja cię kocham, braciszku. Ale nie będę od ciebie niczego wymagał, jeśLi sprawia ci to wstyd lub cię krępuje. - pomasował jego boki i dół pleców, nie dotykając pośladków.
- I za to cię kocham, Tom. Nie można sobie wyobrazić nikogo lepszego.
- Mam nadzieję, że nie próbowałeś nigdy sobie kogoś lepszego wyobrazić. Zresztą, ode mnie lepszy jesteś tylko ty... - umiechnął się do niego i zaczął bawić jego językiem, ale po chwili oderwał się od jego ust z cichym mlaśnięciem - Chociaż wiesz co? Jest coś, co chciałbym zobaczyć... - zaczął niespiesznie mówić, bacznie obserwując twarz Billa.
- Co takiego? - Uśmiechnął się do niego, czekając na odpowiedź. Naprawdę zrobiłby dla swojego brata wszystko.
- Chciałbym... - urwał - ...ale jak nie chcesz to mów od razu, dobra? - rzucił asekuracyjnie, przerywajac zdanie.
- Jasne, że tak. - Pocałował go spokojnie i czekał aż dokończy.
- Chciałbym zobaczyć ciebie gdy... - ponownie przestał mówić i pocuł że się rumieni. Cholera jasna, przecież on nigdy się nie rumienił, a temat seksu traktował zazwyczaj dość łatwo. Przełknął ślinę - Chciałbym zobaczyć jak sam robisz sobie dobrze. - powiedział na wydechu
Wokalista zaśmiał się cicho.
- Nigdy nie sądziłem, że zobaczę cię z rumieńcami, kiedy mówisz coś takiego. - Położył mu dłoń na policzku i uśmiechnął się szeroko.
- Ta, bardzo śmieszne, nie? - zakpił czule Tom.
- Myślę, że to da się zrobić. - Bill odsunął się od niego powoli i zaczął się rozbierać.
No nie! To jest skandal! Jak można było akurat teraz przerwać?! :D
OdpowiedzUsuńUlżyło mi, że Jost z takim spokojem przyjął wiadomość o chorobie Billa. Dodam jeszcze, że nie mogę się doczekać kolejnego odcinka zarówno tego opowiadania, jak i "Lust". Czekam niecierpliwie.
Pozdrawiam! <3
Osobiście wolę "Lust", bo postacie bardziej mi pasują, ale muszę przyznać, że Peccatum także czytam z zapartym tchem i bez przerw. Szkoda, że rozdział nie jest dłuższy, bo się troszkę podnieciłam :D
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, zresztą tak jak nowego "Lust".
A co do błędów, to nie widziałam tu chyba żadnych oprócz takiego mało znaczącego:
- To nie tak, że tego nie chcę. Tylko trochę niezręcznie się z tym czuję, wiesz o tym.
- WiEm. Dlatego przecież cię o nic nie proszę, hmm? - trącił go nosem po policzku.
- Ale ja ci tego nie zabraniam - mruknął, znów go całując.
Chodzi o to duże "E" i tyle ;p Dałam dłuższy fragment żeby łatwiej było znaleźć.
Pozdro ;)
Jako że mam pisać pracę licencjacką każde inne zajęcie uważam za ciekawsze. Dlatego stawiając czoła Twojej wczorajszej prośbie zabawię się w "betę". Gotowa? To jedziemy.
OdpowiedzUsuń"Bill mruknął coś cicho i otworzył powoli oczy. (niepoprawna składnia, winno być: "powoli otworzył oczy")
- Hej - powiedział cicho, widząc brata i odchrząknął cicho, podnosząc się." Trzy razy "cicho" w dwóch zdaniach.
"Chociaż najchętniej bym się stąd nie ruszał. - odpowiedział wokalista." Tego typu zdania powtarzają się i mieszają z tymi poprawnymi. Po "ruszał" nie wstawiamy kropki, ponieważ kontynuujemy zdanie: "odpowiedział". Znowu zawodzi składnia: "najchętniej nie rzuszałbym się stąd."
"prawda jest taka że nie miał pojęcia co teraz będzie" Przed "że" generalnie wstawiamy przecinek.
"No i chciałbym mieć cię dla siebie." Jedyne "no" na początku zdania jakie jestem skłonna zaakceptować to w wyrażeniu "no kurwa!" Poza tym zła kolejność wyrazów: "chciałbym cię mieć."
"wczorajsze piwo" Nie brzmi apetycznie. Przypuszczam, że chodzi o wczorajszy plan wyjścia, a nie wczorajsze piwo.
"Zastanawiam się czy mu nie powiedzieć. Nie chcę żadnej wpadki jak ta po wywiadzie, a wtedy przynajmniej mógłbym odpocząć." Brak ciągłości, zdania nie pasują do siebie, nie mają sensu.
"Ale tak czy inaczej, musimy się ubrać zanim przyjdzie." "Ale" jest zbędne.
"Bill po chwili też tam wszedł chwilę później i co od razu rzucało się w oczy, miał na sobie ubrania brata. Co mogło oznaczać, że nie zamierza nigdzie wychodzić i powie Jostowi o swojej chorobie." O jedną "chwilę" i o jedno "co" za dużo. Jeśli zostawicie to pierwsze "co", to po "i" trzeba wstawić przecinek, bo to zdanie wtrącone.
"mleko z lodówki na na śniadanie" Na na na nanana naaAAAA.
"Postawił to na stole." Postawił "je" na stole.
"To czy na jaw wyjdzie ich związek czy też nie ostatnio jakoś mało go obchodziło." Przecinki, Moje Drogie, przecinki. "To, czy [...], czy też nie, [...]."
"bo słyszał kroki Josta." Przypuszczam, że je "usłyszał", a nie słyszał cały czas.
"Manager miał klucze do ich domu, na wszelki wypadek. [...] porozmawiać z menedżerem w kuchni." Zdecydujmy się na jedną pisownię. Nowy akapit jest zbędny.
OdpowiedzUsuń"Wolę radzić sobie sam z takimi rzeczami." Składnia. "Wolę sobie radzić sam."
"Wiem, Kocie, wiem. Ale uważam, że to głupota." Powinno to być jedno zdanie połączone przecinkiem. Jeżeli "Kot" to nie jest jego imię to nie ma żadnego powodu, aby rozpoczynał się od wielkiej litery.
"W końcu znalazł i faktycznie, trafił na początek wywiadu." Za bardzo oddalone od informacji o poszukiwaniach, brakuje podmiotu. Użycie "faktycznie" jest błędne, nie powinno tu być tego słowa.
"Fajnie jest tak jak było." Trzeba się zdecydować na jeden czas.
"pogłaskał go po twarz, w duchy wyrzucając." Literówki.
"Jesteś słodki Kocie." Przecinek przed "Kocie", co to powinnien być "kotem".
"sypiamy ze sobą od kilku lat a ja nadal potrafię wymyślić coś nowego." Przecinek przed "a".
"kiedy tak ją zgasiłeś." Odwrotnie: "kiedy ją tak zgasiłeś".
"Myślę, że to da się zrobić." Składnia po raz sto pięćdziesiąty ósmy. "Da się to zrobić."
"Nhhmm", "łoł", "huh", "mhm", "hmm". Samo słowo "zamruczał" jest już onomatopeją. "Nhhmm" nie jest potrzebne. "Łoł". Nie ma czegoś takiego w języku polskim.
"Huh" nic nie wnosi i nie wiem, co ma wyrażać. "Mhm" i "hmm" również można zastąpić ładnymi, poprawnymi wyrażeniami. "Przytaknął delikatnym skinieniem głowy", "Zmarszczył brwi analizując zasłyszane przed chwilą słowa." Rozdziały byłyby dłuższe, więc i czytelnicy bardziej zadowoleni.
"nawrzeszczy", "gadać", "gapić". To takie nieładne kolokwializmy.
To tak z grubsza najpoważniejsze zastrzeżenia, szczegółów już się nie czepiałam.
Pozdrawiam serdecznie i nie martwcie się, nigdy więcej czegoś takiego nie zrobię. ;-)
~ Alfa i Omega
Przepraszam ze tak późno, problemy z netem.
OdpowiedzUsuńRozdział faktycznie, bardzo króciutki, ale za to uroczy :D
Uwielbiam, jak Tom tak troszczy się o Billa, a jednocześnie nie trzęsie się nad nim jak kwoka nad jajkiem XD. Jost na pewno nie był zachwycony, ale chyba nie mógłby mieć pretensji do Billa, to naprawdę nie jego wina!
No i oczywiście strasznie żałuję, ze koniec nastąpił przed tym jak Bill miał się sobą bawić ;] Ale mam nadzieję ze szybko się tej sceny doczekam XD
Już minął miesiąc od ostatniego Lust. Dziewczyny, co z wami?
OdpowiedzUsuńKiedy nowa notka? :c
OdpowiedzUsuńCo z nami? Otóż nie mam pojęcia. Z Himi nie mam kontaktu od... sierpnia? Coś takiego. Nie odzywa się do mnie, nie wiem czy zrezygnowała czy ma jakieś problemy...
OdpowiedzUsuńCo do mnie to obiecuję Wam jeszcze jeden odcinek Lust, a później nastąpi nieuniknione - zawieszenie bloga. Mimo najszczerszych chęci nie jestem w stanie poprowadzić opowiadań sama. Jest mi przykro, bo sama jestem ciekawa zakończeń zarówno Peccatum jak i Lust. Ale cóż...
Osoby które chcą być poinformowane o nowych rozdziałach (nowym rozdziale + ewentualne bonusy) proszę o kontakt mailowy, ew. podajcie tu swoje nr gg.
Przepraszam, że tak wyszło, ale jeśli jedna osoba z duetu przestaje pisać druga ma związane ręce. Niestety...
Szkoda bloga, ale rozumiem, w jakiej znalazłaś się sytuacji.
OdpowiedzUsuńNie przepraszaj - to nie Twoja wina.
Tigram, przykro mi czytać, że Lust wstawisz jeszcze jeden odcinek i zawieszasz bloga, ale rozumiem, że jak dwie osoby pisze to dwie, a nie jedna. Może znajdziesz kogoś do pisania. Zawsze jest nadzieja. Lust jest dobrym opowiadaniem i każdy by chciał znać nie tylko zakończenia, ale też i wszystkie wydarzenia po drodze. :)
OdpowiedzUsuńTo życzę Ci, aby Himi powróciła lub, żebyś znalazła jakąś partnerkę do pisania. :)
Elis
Bardzo szkoda bloga, bo jest to jeden z najlepszych na jakich byłam, opowiadania bardzo wciągają. Mam nadzieję, że znajdzie się twoja partnerka do pisania, bo blog jest naprawdę za dobry by go zawieszać :/
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że ten ostatni Lust będzie niedługo. Może jako prezent na Mikołajki?
A tak w nawiasie - u mnie nowy rozdział.