wtorek, 29 maja 2012

Peccatum - 5 - Jesteśmy jednością

Kiedy Bill wszedł do domu i w kuchni zaczął nastawiać ekspres, Tom stanął za nim i oparł brodę o jego ramię.
- Bill...?
Jednak Tom nic więcej nie powiedział. Położył mu ręce na brzuchu, wsuwając je pod koszulkę i delikatnie przygryzł płatek jego ucha.
Bill uśmiechnął się, rozbawiony.
- Jeszcze ci mało Tom? Robiliśmy to przed wyjściem. Nawet się nie wykąpałem. - Oparł się o niego bardziej.
- Oczywiście, że mi mało. Nie nacieszyłem się tobą przez ten tydzień... - Tom zassał się na szyi chłopaka, a jego ręce drażniąco przesuwały się po jego podbrzuszu.
Mruknął cicho, przymykając oczy.
- Ja tobą też nie. - Odwrócił się w jego stronę i pocałował.
Tom uśmiechnął się w jego usta i przyciągnął go bliżej siebie. Zassał się na jego dolnej wardze, a dłońmi zaczął przesuwać po jego plecach.
Bill objął go za szyję i podrapał lekko po karku.
- Ten wywiad był niezwykle interesujący, wiesz?
- Taak? Dlaczego tak sądzisz? - Tom przesuwał nosem po jego szyi, składając od czasu do czasu lekkie pocałunki.
- W końcu dzięki tej prezenterce dowiedziałem się, że kogoś kochasz. Och, wybacz, kochałeś. - Zaśmiał się cicho. - Oni pożrą cię żywcem.
- Nie obchodzą mnie oni. Tylko ty mnie obchodzisz.
Bill uśmiechnął się smutno i pocałował go jeszcze raz. Miał nadzieję, że Tom zaprzeczy. To, że kiedyś kogoś kochał nie było do końca tym, co chciał usłyszeć.
Tom wyczuł zmianę nastroju brata. Chwycił jego twarz w obie dłonie i zmusił go tym by spojrzał mu w oczy:
- Co jest Billy?
- Wszystko w porządku. Jestem po prostu zmęczony. Mi też nie dadzą spokoju przez to wyznanie.
- Bill! Ty idioto... - Tom oparł swoje czoło o jego - Chodzi ci o to co powiedziałem?
- Kochasz mnie jeszcze Tom? Tak naprawdę? - zapytał cicho, a zaraz potem zamknął mu usta swoimi, jakby nie chciał słyszeć odpowiedzi.
- Kocham tylko ciebie! - Tom przerwał pocałunek - Tylko ty jesteś tym dla kogo warto żyć. To co powiedziałem w trakcie wywiadu...? To prawda. Bez ciebie moje życie nie miałoby sensu. Pamiętaj o tym! Zawsze o tym pamiętaj - chłopak mówił z żarem w głosie, na koniec wtulając nos w bezpieczne miejsce styku ramienia i szyi.
Bill uśmiechnął się delikatnie, jednak smutek wciąż nie zniknął z jego oczu.
- Tom... co byś zrobił, gdybym powiedział, że odchodzę z Tokio Hotel?
- Gdybyś co...? - Tom wyglądał jakby ktoś łupnął go obuchem w głowę.
Bill pokręcił głową.
- Nieważne. Zapomnij o tym.
- Bill, nie. Naprawdę o tym myślisz? - Tom był zaniepokojony. Ale zdawał sobie sprawę z tego, że ostatnimi czasy z Billem coś się działo. Jeśli rezygnacja z zespołu miałaby mu pomóc nie zatrzymywałby go na siłę.
- Nie wiem. - Westchnął cicho. - To tylko... jedna z opcji. Ale nieważne. To tylko taka myśl.
- Bill, domyślam się że to ma coś wspólnego z tym co ostatnio się z tobą działo. Bo nie wmówisz mi, że jest inaczej. Ale... - dodał szybko widząc, że Bill próbuje coś powiedzieć - nie wnikam. Boli mnie to, że mi nie ufasz, ale nie mam zamiaru na ciebie naciskać. Jesteś dorosły i jeśli podejmiesz decyzję o odejściu będę cię w niej wspierał. Kocham cię i wiedz, że nie są to puste słowa.
- Ufam ci. Ufam ci bardziej niż sobie. Ale tego po prostu nie mogę ci powiedzieć. Nie chcę. Bo wtedy byłoby tak, jakby to była prawda. A ja nie chcę, żeby to było prawdą.
Tom przygarnął brata mocniej do siebie. Martwił się o niego, tak bardzo się martwił! Teraz miał już pewność, że coś się dzieje, ale zdawał sobie sprawę, że jest to coś z czym Bill musiał poradzić sobie sam.
- Czy jest cokolwiek, co mogę dla ciebie zrobić? - uśmiechnął się i chcąc rozluźnić napiętą atmosferę przesunął dłoń na krocze brata i delikatnie pomasował przez materiał spodni jego męskość.
Bill parsknął cicho i odsunął jego dłoń.
- Odpuść teraz. I po prostu się o mnie nie martw. Obiecuję, że przyjdę do siebie, jeśli nie będę umiał sobie sam poradzić.
- Ty naprawdę jesteś idiotą - uśmiechnął się czule. - Niewykonalne jest abym się o ciebie nie martwił, chudy wariacie.
Bill prychnął.
- Wcale nie jestem taki chudy. I zdaje się, że mieliśmy iść na piwo.
- Nie jesteś chudy? Nie...? A tu? - przesunął palce na jego żebra, delikatnie je głaszcząc.
- I jeszcze mi powiedz, że moja figura ci przeszkadza. - Uśmiechnął się, rozbawiony i odwrócił się do niego tyłem, nalewając sobie wody do szklanki.
- Twoja figura? W życiu! - Tom cały czas trzymał ręce pod koszulką brata, a jego dłonie dosięgnęły sutków. - Uwielbiam cię takim jakim jesteś - cmoknął go w kark.
- Ja ciebie też. - Sięgnął do szafki i wyjął z niej tabletki bez opakowania. Specjalnie schował je tak, żeby Tom nie dowiedział się na co są.
Tom westchnął ciężko.
- Jest sens bym zapytał co to za świństwo do łykania? - rzucił nie przerywając masowania jego klatki piersiowej.
- Mówiłem ci, że lekarz przepisał mi leki, prawda? - Połknął dwie tabletki i popił.
- Mhm... ale  nie mówiłeś na co - Tom mówił bez przekonania. Wiedział, że jeśli Bill się zaweźmie to nic nie powie. Miał za to nadzieje, że popije szybciej te nieszczęsne leki i wrócą do pocałunków.
- Nieważne. - Odwrócił się do niego i pocałował znowu. Przesunął językiem po jego kolczyku.
- Och Bill... jak ty na mnie działasz - otarł się o niego i wyczuł wzwód brata - widzę, że ja na ciebie też - zaśmiał się cicho.
- Bez wątpienia - zamruczał, przenosząc wargi na jego szyję.
- Taak? Co lubisz jak ci robię? - poczuł się głupio, gdy uświadomił sobie, że podobne pytanie zadał Claire. Ale to po prostu było silniejsze od niego. Uwielbiał takie pikantne rozmowy.
- Lubię, kiedy mnie całujesz... - Przygryzł lekko skórę na jego szyi. - Kiedy robisz mi malinki... Albo kiedy drażnisz moje sutki.
- Mmm... - Tom wpił się w jego usta, a jego ręka skupiła się na sutku. Uszczypnął go delikatnie, a drugą ręką mocniej przycisnął do siebie.
Bill jęknął cicho.
- Ale najbardziej lubię kiedy jesteś blisko - szepnął mu do ucha.
- Och Bill...! - Tom poczuł napływające gorąco, a jego penis był zdecydowanie w stanie najwyższej gotowości. Zrobił krok do przodu sprawiając że jego brat się cofnął i naparł pośladkami na blat szafki.
Bill podciągnął się do góry, siadając na blacie i obejmując Toma udami. Przyciągnął go do siebie, całując znowu.
Tom zdjął mu koszulkę i liznął jego sutek.
- Lubisz tak?  - szepnął, słysząc głębszy oddech brata.
- Tak. Bardzo. - Odchylił się lekko w tył przez przypadek przewracając szklankę z resztą wody. Nie bardzo się tym jednak przejął.
- A tak? - Tom uśmiechnął się i przygryzł delikatnie, ręką zaczynając pocierać jego drugi sutek w którym tkwił kolczyk.
Czarnowłosy jęknął cicho, co zdecydowanie wystarczyło za odpowiedź.
Tom ugryzł mocniej, po czym całując klatkę piersiową chłopaka sięgnął językiem do drugiego sutka.
- Tom... Mieliśmy iść na piwo... - Bill miał przyspieszony oddech. Przygryzł lekko swoją wargę. Po seksie byłby zbyt obolały, żeby się gdzieś ruszać.
- Jesteś pewien, że chcesz przerwać? - Tom polizał jego sutek po czym chuchnął na niego, a ręką delikatnie pomasował krocze brata.
- Jeśli nie przerwiesz, to już na nie nie pójdziemy. Pozostawiam decyzję tobie. - Ścisnął jego penisa przez spodnie.
- Pomyślmy... - Tom zakręcił językiem po kolczyku, po czym szybko zaczął schodzić językiem w dół brzucha i sięgając do rozporka, rozpinając go. Penis brata wyraźnie odznaczał się pod bielizną. Tom pocałował wybrzuszenie.
- Może jednak przerwę, co?
- Jesteś naprawdę wredny, Tom. Trudno, pójdziemy na to piwo jutro. - Pociągnął go na chwilę w górę i ściągnął z niego szybko koszulkę.
Tom, stojąc bez koszulki miał twarz na wysokości szyi Billa. Pochylił się i zassał się na niej pozostawiając dużą malinkę.
- Co chcesz bym zrobił? - ręce Toma leżały na udach Billa przyjemnie grzejąc.
Czarnowłosy przyciągnął go do siebie blisko.
- Zerżnij mnie tak mocno, żebym o wszystkim zapomniał.
Tom wciągnął ze świstem powietrze. Ścisnął mocniej jego nogi i prawie wgryzł się w jego usta, przygryzając boleśnie jego wargę.
- Rozbierz się, rozbierz się dla mnie - wyszeptał gorączkowo.
Bill ściągnął z siebie spodnie i bokserki, a potem zsunął je też z Toma.
Ten złapał go za ręce unieruchamiając je. Wcałował się w jego szyję.
- Gdzie chcesz...?
- Tutaj. Nie marnuj czasu, Tom. - Spojrzał mu w oczy drapieżnie, nie mogąc ruszyć rękoma.
Tom puścił ręce brata, złapał go za pośladki i uniósł z powrotem na szafkę z której brat zsunął się podczas pozbywania się ciuchów.
- Uwielbiam się z tobą droczyć... - Tom przeniósł ręce na plecy brata, zaczynając podgryzać skórę na jego ramieniu. Robił to mocno, ale denerwująco powoli.
- Cholera, Tom, nie baw się. - Objął go znowu udami w biodrach tak, że ich członki się stykały. Zadrapał jego plecy.
- Bill, jesteś jak dziecko łase na słodycze. Chciałbyś już, od razu. Doceń to, jak się staram - mówiąc to przegryzał jego skórę i w końcu doszedł do sutka w którym tkwił srebrny kolczyk.
- Przygryźć czy zassać? - zastanawiał się na głos, wyginając niego plecy czując na nich paznokcie Billa.
- W porządku, poddaję się. Udało ci się doprowadzić mnie do białej gorączki. Ale przestań się już ze mną droczyć! - Pociągnął go w górę, wpijając mu się w wargi agresywnie.
Ten odwzajemnił pocałunek, po czym chwycił brata za biodra i przewiesił go sobie przez ramię. Uderzył go otwartą dłonią w pośladek i wyszedł z kuchni kierując się w stronę kanapy w salonie.
Bill jęknął cicho, zaskoczony, ale po chwili wpatrzył się w pośladki brata.
Ten jednak nie położył go na kanapie, tylko zrzuciwszy z niej poduszki na podłogę położył go na nich, by praktycznie od razu odwrócić go na brzuch i przyklęknąć obok jego bioder.
- Wypnij się - rzucił szybko, podniecony do granic możliwości.
Bill posłusznie wykonał polecenie, podpierając się na rękach. Czuł się w tej chwili bardzo otwarty na Toma.
Tom położył ręce na plecach brata i uciskając bardzo mocno przesunął je na jego pośladki. Rozchylił je i spojrzał na otworek brata. Pocałował go i trącił językiem, rękoma wciąż przytrzymując połóweczki Billa.
Czarnowłosy prawie się przewrócił, zaskoczony. Odwrócił głowę, chcąc zobaczyć brata.
Ten jednak nie patrzył w jego stronę, tylko splunął na szparkę i zaczął kciukiem rozsmarowywać ślinę. Zahaczył przy tym palcem o jego dziurkę. Pochylił się i ugryzł go w pośladek naprawdę mocno.
Bill jęknął głośno.
- Tom, pospiesz się, proszę.
Starszy chłopak włożył gwałtownie dwa palce do jego środka, a drugą ścisnął jego jądra. Nie śpieszył się, chciał nacieszyć się tym gorącym ciałem. Nie licząc tego szybkiego numerka przed wyjściem dawno się nie kochali. Brakowało mu tego.
- Tommy... - Jęknął głośno. Niecierpliwił się. Ale Tom naprawdę go podniecał.
- Tak...? - uśmiechnął się wrednie. Wyciągnął palce i pochylił się nad nim ponownie. Zaczął go całować agresywnie, po tyłku, od czasu do czasu liżąc go po szparce. Złapał go za penisa i ścisnął, odrobinę za mocno jak na zwyczajną pieszczotę.
Bill jęknął głośno.
- Przestań mnie męczyć! - Oddychał szybko. Oblizał nerwowo wargi.
- To ty chyba nie wiesz co to znaczy naprawdę męczyć... - Tom wypowiedział te słowa denerwująco powoli. W jego głowie pojawił się pewien pomysł. Podniósł się z klęczek i wyszedł szybko w salonu.
- Poczekaj tu - rzucił jeszcze.
Bill jęknął niezadowolony i usiadł na ziemi, patrząc za nim. Jego brat naprawdę kochał się z nim droczyć.
Tom wrócił po kilku chwilach z kilkoma rzeczami w rękach. Niestety Bill nie zdążył się im przyjrzeć bo brat siadając mu na kolanach wpił się w jego usta, a podczas tej czynności zawiązał mu przepaskę na oczach.
- Tom? Co robisz? - Poruszył się nerwowo. Ufał bratu, ale to nie zmieniało faktu, że w takiej sytuacji czuł się dość niepewnie.
- Teraz zacznę cię naprawdę męczyć - zaśmiał się cicho. Położył brata na poduszce i siadając mu na brzuchu zawiązał ręce apaszką przywiązując je dodatkowo do nogi ciężkiego stołu. Nie było mowy, żeby Bill mógł przesunąć stolik, czy też wyswobodzić ręce.
Czarnowłosy na próbę poruszył dłońmi i jęknął.
- Tom!
- Hmm...? - ten zamruczał i spojrzał na związanego brata. Nie mógł widzieć, że z ręku trzyma kolejną apaszkę, którą chciał zużytkować w charakterze knebla. Nie wiedział czy zrobi z niego pożytek, ale na razie jego brat wyglądał niesamowicie seksownie.
Gdyby tylko mógł, zgromiłby go spojrzeniem. Jego penis był w pełnym wzwodzie, co powodowało lekki ból, a Tom jeszcze go męczył. Chciał go już!
- Chcesz coś powiedzieć Billy...? - spytał Tom złudnie łagodnym głosem, zaczynając całować go po czole.
- Weź mnie już, Tom. - Szarpnął się niezadowolony z ograniczonym ruchów.
- O nie, nie, nie... - Tom całował go policzkach - możesz mówić co chcesz bym ci robił, ale gwarantuję ci, że minie sporo czasu zanim mnie poczujesz - czuł przyjemne pulsowanie swojego penisa. Bill leżący na podłodze, związany, zdany na jego łaskę i niełaskę tak bardzo go podniecał!
- Cholera, Tom! W takim razie mnie rozwiąż! - Jego brat dawno nie próbował czegoś takiego. Zdarzało się, że przedłużał ich seks, ale zwykle robili to gwałtownie i szybko. Do tego był przyzwyczajony, a teraz się niecierpliwił.
- Dlaczego mam to robić? Jesteś cały mój... mogę z tobą robić teraz wszystko, nawet wykorzystać to dildo które trzymam teraz w ręku - Tom naprawdę sięgnął po zabawkę, którą wcześniej rzucił na kanapę i przesunął nią po torsie brata.
Bill wciągnął głośno powietrze. To było podniecające. Nie zaprzeczał, ale... Nigdy nie bawili się zabawkami. Skąd w ogóle Tom ją wziął?
- Nie masz nic do powiedzenia? - Tom pochylił się szybko i ugryzł sutek przebity zimnym kolczykiem. Od razu też polizał to miejsce i podmuchał.
Jęknął tylko cicho, powstrzymując się od komentarza. Najwyraźniej jego brat wpadł na jakiś nowy pomysł, a on był go ciekawy.
- Zawsze taki wygadany, a teraz co...? Nie podoba ci się? - spytał zawiedzionym tonem, podpuszczając go.
- To... zaskakujące - mruknął. - Nie spodziewałem się tego. - Wciąż nie czuł się zbyt komfortowo z zasłoniętymi oczami, bo nie mógł widzieć brata i tego, co robi.
- Czyli jednak umiem cie jeszcze zaskoczyć... - uśmiechnął się pod nosem, biorąc z kanapy żel intymny o smaku truskawkowym i wylał odrobinę na sutki chłopaka.
Bill wygiął się lekko, czując zimno żelu i wciągnął jego zapach. Lubił truskawki.
Tom pochylił się i polizał go delikatnie po czym zassał się na jego sutku, drażniąc go zębami. Głaskał go przy tym po brzuchu i bokach.
Przez ciało Billa przechodziły niekontrolowane dreszcze podniecenia. Nie powstrzymywał się od jęków.
- Chcesz mnie już w środku? - Tom wyprostował się, siadając na jego biodrach i delikatnie zafalował ocierając się swoim penisem o męskość brata.
- Tak! - krzyknął od razu. Było mu gorąco i czuł się niemożliwie podniecony.
- Rozchyl nogi - rzucił Tom, podkładając mu poduszki pod pośladki. - I ostrzegam, że może być zimne.
Bill nie bardzo zrozumiał to ostrzeżenie, ale też nie zastanawiał się nad nim długo. Rozchylił nogi, dając Tomowi dostęp. Chciał go już w sobie.
Jednak Tom złapał dildo i nasmarował go chłodnym żelem. Było niezbyt grube, ale bardzo długie. Przysunął go nieco do dziurki chłopaka, jednak nie wkładał go. Chciał by Bill zrozumiał, że to co się w nim zaraz znajdzie nie jest jego penisem.
Czarnowłosy spiął mimowolnie mięśnie, kiedy zorientował się do czego jego brat zmierza.
- Tom... - Po raz kolejny przeklinał tą opaskę. - Nie wiem czy to najlepszy pomysł.
- Och, ja jestem pewien, że to bardzo, bardzo dobry pomysł - pchnął delikatnie, a dzięki nawilżeniu koniuszek zabawki wślizgnął się w niego bez problemu. Tom pokręcił nią, jednak nie wsuwał jej głębiej. Czekał na reakcję brata.
Bill jęknął cicho, starając się nie zaciskać za bardzo mięśni. To było zupełnie inne od penisa Toma.
- Mogę dalej? - drugą ręką zaczął go głaskać po penisie.
Skinął niepewnie głową.
- Jak... duże to jest? - Odetchnął powoli.
- Wystarczająco duże... - Tom popchnął jeszcze trochę i zaczął nim kręcić. - Chcesz powoli czy szybko? Jakby to był mój penis włożyłbym ci go jednym szybkim ruchem Billy i zaczęlibyśmy się pieprzyć. Teraz decyzja należy do ciebie.
Bill przygryzł wargę niepewnie. Takie słowa go nakręcały. Ale przeszkadzało mu to, że nie widział rozmiaru tej zabawki.
- Zrób to szybko. Tylko... ostrożnie, dobrze?
- Jak zawsze, Billy, jak zawsze. - Tom uchwycił zabawkę w połowie jej długości i wsadził całą tę część jednym ruchem. Było mu gorąco gdy patrzył jak mięśnie zwieracza zaciskają się i rozluźniają na zabawce.
Bill jęknął głośno, szarpiąc się lekko przez to, że był związany. Zwykle obejmował Toma i nie był tak otwarty.
- Zmieścisz jeszcze? - Tom był zarumieniony. Patrzył z fascynacją na zabawkę która zniknęła w małym otworku. Specjalnie wybrał dildo które nie przekraczało w obwodzie jego rozmiaru, a nawet było nieco szczuplejsze, ponieważ uwielbiał tę ciasność dupci Billa, ale od dawna marzył o czymś takim.
- Chyba tak - mruknął. - Tylko chodź bliżej. - Chciał czuć przy sobie ciało brata. Och, ta sytuacja była niecodzienna, ale niesamowicie na niego działała.
Tom bez ostrzeżenia pchnął do końca i położył się na chłopaku zaczynając go całować.
- Trzymaj to, rozumiesz? Żeby nie wypadło - tchnął mu prosto w usta - mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę.
Oddał pocałunek, czując jak zabawka go rozpiera. Naprawdę była duża. Zmarszczył brwi na słowa brata. Co jeszcze mógł wymyślić?
Tom całował go długo, czekając aż przyzwyczai się do zabawki. Poruszył nią na boki próbując znaleźć punkt we wnętrzu chłopaka który sprawi, że ten straci zmysły. Uwielbiał jęki Billa, a jak na jego gust było ich wciąż za mało.
W końcu Bill jęknął głośno prosto w wargi brata, kiedy nacisnął na ten specyficzny punkt w środku.
- Jest dobrze? Podoba ci się? - Tom zauważył jak brat wierzgnął biodrami, ale potrzebował to usłyszeć na głos. Uwielbiał pieprzne rozmowy w czasie seksu.
- Tak, och, tak! - Wierzgnął znowu z jękiem. Jego klatka unosiła się w przyspieszonym rytmie, a na skórze świeciły się kropelki potu.
Tom patrząc na to nie wytrzymał. Miał jeszcze przypiąć klamerki na mosznie  by pobawić się jego penisem, ale ta reakcja Billa sprawiła że oszalał. Rozchylił mu nogi, nawilżył swojego penisa i z mokrym odgłosem wysunął dildo momentalnie zajmując jego miejsce. Poczuł jak wnętrze Billa zaciska się na nim. Położył się na ciele brata i pchnął biodrami.
Bill krzyknął cicho po tych gwałtownych ruchach Toma, ale nie zaprotestował. Poruszył biodrami, kiedy tylko go w sobie poczuł. 
Tom wbijał się w niego wariacko raz za razem. Czując że jest już na granicy ściągnął Billowi opaskę z oczu, ręce podłożył pod jego pośladki i ścisnął je mocno wchodząc i wychodząc.
Czarnowłosy doszedł z krzykiem, patrząc prosto w oczy Toma i napinając więzy na nadgarstkach. 
Tom przywarł do niego z całej siły i jęknął przeciągle tryskając spermą we wnętrzu brata. Położył się na nim i polizał po policzku.
Jego oddech był szybki i urywany. Przymknął na chwilę oczy. Tom go wymęczył. 
- I pomyśleć, że ty chciałeś, żebym cię przerżnął w kuchni na szafce.... 
Parsknął cicho.
- Masz rację, po zastanowieniu, zdecydowanie bardziej wolę tą wersję. Rozwiąż mnie już. 
- Po zastanowieniu? Rozbawiasz mnie Billy, jak słowo daję. - Tom zaśmiał się cicho - A co by było jakbym nie chciał cię rozwiązać?
- Nie żartuj sobie, Tom. Naprawdę, to nie jest zbyt wygodne. A tak poza tym, skąd ty to wziąłeś, co? - Wskazał głową na dildo, leżące na ziemi. - Nie przypominam sobie, żebyśmy kupowali coś takiego.
Tom pochylił się nad Billem i całując go leniwie rozwiązał apaszkę.
- Mówiłem ci, że miałem dużo planów na nasz wolny tydzień... Poczyniłen odpowiednie przygotowania. 
Oddał pocałunek, kładąc ręce na jego karku.
- Chyba nie chcę wiedzieć co jeszcze miałeś w planach. - Zaśmiał się cicho. 
- Chyba nie... - Tom oparł głowę na klatce piersiowej brata - Co dziś porobimy? 
- No cóż, na piwo już raczej nie wyjdziemy. Zresztą... ja i tak nie bardzo mogę pić. Zostają więc nam jakieś filmy. 
- Filmy powiadasz? Tiaaa, no niby można by było - Tom nie był zbytnio przekonany do tego pomysłu, ale był w stanie na niego przystać.
- Masz jakiś lepszy pomysł? Seks odpada - powiedział od razu. - Jutro mamy sesję i muszę jakoś się ruszać. - Uśmiechnął się, rozbawiony.
- Wiesz, są różne pozycje do wypróbowania - spojrzał na niego ukradkiem. Był ciekawy czy domyśli się o jaką konfigurację mu chodziło.
Bill spojrzał na niego zaskoczony.
- Czy ty właśnie proponujesz mi to, o czym myślę? 
- Zależy o czym myślisz - Tom próbował wyczytać cokolwiek z twarzy brata. 
Bill z kolei próbował wyczytać coś z twarzy Toma.
- O czymś, co jeszcze nigdy nie przyszło mi do głowy. 
- Czyli...? - Tom ciągnął go za język. Czyżby się wygłupił z tym tekstem o pozycjach? 
- Może po prostu powiedz co miałeś na myśli, co? Bo mi przychodzi do głowy tylko jedno, a nie zamierzam się wygłupić. 
- Oj dobra, nie ważne. To jaki film chcesz obejrzeć? - Tom postanowił zmienić temat, widząc że jego brat nie wykazał się ani zbytnią domyślnością, ani entuzjazmem.
- Nie wiem. Chyba jakieś jeszcze tam leżą po tym jak je ostatnio przyniosłem. - Westchnął cicho. - Ale teraz będziesz mnie musiał zanieść do łazienki, wiesz?
- Naprawdę? No nie wiem, nie wiem. Co będę miał z tego w zamian? - Tom próbował się uśmiechnąć, ale w głowie kołatała mu myśl o tym czy się zbłaźnił.
- Ej, Tommy, co jest? - Bill spojrzał mu w oczy. - Wiesz, jeśli chodziło ci o to, o czym pomyślałem... - Zarumienił się lekko. - Nigdy o tym nie myślałem. I chyba nigdy też mnie do tego specjalnie nie ciągnęło.
- Tiaaa... nie no, rozumiem. Spoko. Jasne. Tak tylko rzuciłem - Tom podniósł się patrząc wszędzie tylko nie na brata i wyciągając do niego rękę by pomóc mu wstać.
Bill podniósł się z jego pomocą i pocałował go lekko.
- Nie wygłupiłeś się. Ale ja chyba nawet nie wiedziałbym co robić. 
Tom złapał Billa pod kolana i trzymając go prawie jak dziecko zaniósł do łazienki. Wstawił go do brodzika i sam również wszedł pod prysznic. Odkręcił kurek i pozwolił by ciepła woda oblewała ich ciała.
Czarnowłosy przymknął oczy, czując jak ciepła woda zmywa z niego zmęczenie. Ostatnio był zdecydowanie za bardzo zestresowany. Ukrywanie choroby przed bratem nie było łatwe. I to, że był z tym sam też nie. Ale z drugiej strony, nie chciał, żeby Tom się o niego martwił. I chyba trochę obawiał się, że jeśli zespół się rozpadnie, nie będą spędzać ze sobą już tyle czasu, bo Tom naprawdę znajdzie sobie kogoś na stałe. A wbrew temu co powiedział bratu, nie wiedział czy byłby w stanie to znieść.
- Mam chore płuca - szepnął cicho. 
Tom spojrzał na niego z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Czuł jakby jakiś wielki ciężar spadł na jego klatkę piersiową pozbawiając go tchu. Przez głowę przeleciało mu tysiące myśli, ale żadna z nich nie została na dłużej. Podszedł do brata i przytulił go mocno do siebie nie mówiąc ani słowa. Nie zauważył nawet, że z pod przymkniętej powieki wypłynęła łza. 
Bill też tego nie zauważył przez wodę, która i tak spływała po jego policzkach.
- Mam sarkoidozę. Lekarz powiedział, że da się ją leczyć, ale i tak nic nie jest pewne. A leki dają niestety skutki uboczne. 
- Jak to "nic nie jest pewne"...? Co chcesz przez to powiedzieć? Że, że, że... - Tom nie był w stanie dokończyć zdania. Nie wiedział czym dokładnie jest sarkoidoza ani jak się ją leczy, ani tym bardziej czy da się ją wyleczyć. Ale wiedział jedno - jego młodszy brat jest chory i potrzebuje wsparcia, a on musi mu je zapewnić.
- ...że być może nie będę mógł śpiewać. W dodatku teraz mogę mieć problemy z jakimkolwiek występowaniem, co zresztą sam zauważyłeś, a nie chcę przysparzać kłopotów zespołowi. Gdybyście znaleźli nowego wokalistę, to byłoby wam łatwiej.
- Nie, Bill, nie. Nawet nie ma takiej opcji. Nie będzie żadnego nowego wokalisty. Tokio Hotel bez ciebie nie będzie tym samym. Poza tym to nic pewnego, tak? - Tom odetchnął głęboko. - Skoro da się ją leczyć to na pewno się uda. Poza tym raz już miałeś problemy z głosem i się udało je zwalczyć, tak? Tym razem na pewno też się uda - Tom nie był pewien czy próbuje przekonać brata czy siebie.
- No właśnie. Już raz miałem problemy z głosem. Więc może ja po prostu nie powinienem śpiewać? Poza tym, może jeśli znajdziecie nowego wokalistę, będziecie jeszcze lepsi.
Tom zakręcił wodę i sięgnął po ręcznik. Owinął Billa i sięgnął po drugi, którym tylko obwiązał sobie biodra. Myślał gorączkowo nad tym co powiedzieć. Wyraźnie widział, że jego brat przechodzi jakieś załamanie. Nie mógł na to pozwolić. Nie mógł też patrzeć jak jego brat cierpi.
- Billy! Nie. Tak się nie stanie. Jesteśmy jednością! Jeśli twoje zdrowie nie pozwoli ci występować, to odwołamy koncerty. Nic nie jest ważniejsze od ciebie, zrozum to wreszcie! Jestem pewien że Georg i Gustav będą podobnego zdania.
- Nie rozumiesz Tom. Ja kocham muzykę. Kocham śpiewać tak samo jak ty uwielbiasz grać. Georg i Gustav też. I nie chcę, żebyście przeze mnie z tego rezygnowali.
- Co dokładnie mówi lekarz? - Tom stanął bliżej brata. Tak bardzo sie o niego martwił. Czy ten idiota nie rozumiał, że bez niego całą tą akcję z koncertowaniem i graniem można było sobie o kant tyłka potłuc?
- Sarkoidoza najczęściej objawia się zmęczeniem, bólami, zamazanym widzeniem, a w moim przypadku zmniejsza objętość płuc. Leki z kolei powodują wymioty i osłabienia. Jest uleczalna, ale nie na sto procent.
- Czyli jest uleczalna! I tego się trzymajmy, okay? Tylko Billy, dlaczego nie chciałeś mi powiedzieć o tym wcześniej? - Tom wyciągnął go z pod prysznica i wypowiadając ostatnie zdanie przytulił go do siebie głaszcząc po plecach.
- Bo nie chciałem, żebyś się o mnie martwił. I tak jak mówiłem ci wcześniej, wolałem, żeby nikt nie wiedział. Wciąż miałem nadzieję, że to tylko jakiś głupi koszmar.
- Głuptasie... - Tom pocałował go w skroń - jestem twoim starszym bratem, zawsze będę się o ciebie martwił. 
- Dziękuję, że jesteś, Tom - mruknął Bill cicho. 
- Zawsze będę przy tobie, rozumiesz? Zawsze! I nigdy w to nie wątp! - Tom kolejny raz pocałował brata w skroń. Miał mętlik w głowie, nie wiedział co zrobić ani co powiedzieć żeby jego młodszy braciszek poczuł się lepiej.
- Na razie nie mów o tym chłopakom ani Jostowi, dobrze? Nie chcę, żeby wiedzieli. A teraz chodźmy oglądać te filmy. - Bill wyszedł z łazienki i wyjął sobie jakieś bokserki.
- Możemy chwilowo nie mówić, ale wiesz, że niedługo będzie trzeba. - Tom poszedł za bratem do salonu, a gdy ten szukał filmów rozparł się na kanapie w samym ręczniku.
- Ubrałbyś coś na siebie. - Bill usiadł obok niego i włączył wilkołaka, na którego mieli iść do kina. 
- Zaraz i tak będzie trzeba położyć się spać, więc się nie opłaca... A właśnie! - Tom poderwał się do pozycji siedzącej - Czy ty możesz uprawiać seks? W sensie, że to.. ten, no... nie wpłynie jakoś negatywnie na twój stan zdrowia? - pomyślał o tym jak go wymęczył godzinę temu i zrobiło mu się nieswojo.
Bill parsknął śmiechem, nie mogąc się powstrzymać.
- Tom, mam chore płuca, nie tyłek. Wiesz, po prostu czasami rzeczywiście coś mnie boli i dlatego się od ciebie odsuwałem. Wybacz.
- O matko... już się przestraszyłem, że będziemy musieli się ograniczać... - Tom pilotem uruchomił film i przekręcił się na brzuch układając się z głową na udach Billa.
Czarnowłosy pokręcił głową, rozbawiony i przeczesał palcami jego kosmyki, a potem spojrzał na ekran. 
Tom czując głaskanie wciągnął głośno powietrze. Jednak leżał w miarę nieruchomo, głaszcząc leniwie udo brata i wgapiając się w ekran.
Bill uśmiechnął się lekko. Znał ciało brata tak dobrze jak swoje. W końcu byli bliźniakami. 
Tom nie był w stanie skupić się na filmie. Czując na głowie dotyk palców brata zaczął powoli odpływać w sen. 
Bill też niedługo oglądał. Był zmęczony. W końcu jego dłoń znieruchomiała, a on zasnął spokojnie.

8 komentarzy:

  1. O boże, PŁUCA?! Rany to dla piosenkarza, prawie jak choroba krtani, może zakończyć jego karierę!!
    Mam nadzieję ze Billa wyleczą. Żeby więcej było takiego seksu... oooch no było takie gorące!! Powiedziałabym że warto było czekać, ale i tak czekałam ZA długo :D. Dobrze Himi że udało ci się już wrzucić!
    Oki ja już czekam na następny rozdział. Dajcie go szybkooo!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że Bill powiedział na co jest chory. We dwóch będzie im łatwiej walczyć z tym choróbskiem. Takie coś dla kogoś kto kocha śpiewać jest straszne. Nadzieja, że to jest uleczalne, a na pewno na tyle, aby Bill nadal robił to co kocha.
    Uwielbiam jak Tom mówi do brata "Billy". Bo to jest jego Billy, ukochany brat, a nawet ktoś więcej.
    Ich seks, był gorący. Jęczący i błagający Bill jest taki, że sama bym chciała się znaleźć na miejscu Toma.
    I Bill bierz się za Toma, skoro on chce. Niewielu Topów chce od czasu do czasu odwrócenia ról. A tym bardziej ktoś, kto na co dzień woli kobiety, a jedynym facetem do którego ma słabość i jest w stanie się z nim kochać, jest jego brat. :)

    Elis

    OdpowiedzUsuń
  3. Yeah...uwielbiam ich seks. Taki gorący :D
    Biedny Bill...chory na płuca, to straszne dla wokalisty. Mam nadzieję, że zespół się nie rozpadnie, a Bill'owi uda suę zwalczyć chorobę.
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam,
    to NIE jest SPAM ani nic z tych rzeczy.
    Nie czytam Twojego bloga, za to czyta go Another - jedna z autorek mojego bloga. Prosiłam współautorki o podanie ulubionych linków i tak oto znalazłaś/eś się na naszej liście "Czytamy i polecamy". Jeśli chcesz znać adres (nie podam go tu, żeby nie reklamować się wbrew Twojej woli) to napisz do mnie na maila: master.of.tentacles@gmail.com.

    Pozdrawiam!
    Mot

    OdpowiedzUsuń
  5. Płuca? Nie spodziewałam się :) Reakcja Toma była fajna, lubię go ;p
    Seks bardzo podniecający.
    Czekam na dalszy obrót sytuacji :)

    Aha, u mnie dwa nowe rozdziały jakby cię to jeszcze interesowało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Smutne, że kolejne osoby opuszczają opowiadanie, jakie zaczynało mi się podobać. :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Będzie kontynuacja ale kiedy ? czekam z niecierpliwością.

    NANA

    OdpowiedzUsuń